poniedziałek, 17 października 2016

Ulubione ciastka Jaśka




   W mediach „bębnią”, że lasy obrodziły w grzyby. Usłyszałem o tym kilka razy w tv. Jasiek mówił mi, że w radiu też o tym gadali… Z ciekawości poszedłem na rynek by naocznie się o tym przekonać, bo podobno - „telewizja kłamie”. Rzeczywistość jednak potwierdzała ten fakt. Bazar „zasypany” był grzybami! Z Jaśkiem zgadaliśmy się, że może wybralibyśmy się, w jakieś stare, dobre miejsce… Ostatnio na grzybach, to byłem chyba ponad 10 lat temu – jeszcze jak w pracy organizowano wycieczkę z „socjalnego”. Pamiętam dokładnie ten wyjazd, ale nie dlatego że był to ostatni tego typu zbiorowy „wypad” na zbiory leśnego runa, tylko utkwiło mi w głowie to, że zaraz po wyjeździe podzieliliśmy się na dwie grupy – bo jedni zaplanowali sobie, że pójdą sobie w jedną stronę – a drudzy w przeciwną. Zawsze w takich przypadkach jestem po stronie kierowcy autokaru. I zawsze dobrze na tym wychodzę! Przekonałem się o tym dobitnie właśnie wtedy, gdyż druga część naszej wyjazdowej ekipy zmuszona była wracać do domu pociągiem – i to jeszcze z przesiadką! Ale więcej o tym, może kiedy indziej…

   Z Jaśkiem doszliśmy do wniosku, że przez „komórkę” to tak się nie ugadamy na to grzybobranie – trzeba się spotkać, usiąść i pogadać jak „chłop z chłopem”! Po losowaniu okazało się, że mamy spotkać się u Jaśka. Miałem do niego 5 minut. Po drodze wszedłem tylko do sklepu, żeby kupić jakieś dobre ciastka Dr. Gerard. Rozjaśniają one umysł i poprawiają kreatywność. Kupiłem – Pryncypałki i -Andruty kokosowe. Jasiek już niecierpliwie mnie wyczekiwał. Jak zobaczył mnie, to uśmiech radosny miał od ucha do ucha. A na widok ciastek – cieszył się jak dziecko!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz