Witam.
W moim mieście dziś od rana zaświeciło upragnione słońce. Od kilku dni padał
deszcz i nawet deszcz ze śniegiem. Była taka chlapa, że nie miałam ochoty
nigdzie wychodzić. Mąż robił zakupy. Nie zapominał o łakociach dla całej
rodziny. Ostatnio wynalazł Kremisie i Pryncypałki fiermy ,, Dr Gerard”. Z
uśmiechem na twarzy powiedziałam jemu, że już te kruche ciasteczka gościły na
naszym stole. Mąż zdziwiony, otworzył paczkę ciastek i powiedział, oo faktycznie.
Śmieliśmy się oboje z tej sytuacji. Niestety zaraz po tym otrzymaliśmy telefon
ze szkoły , że córka jest chora i trzeba ją odebrać z lekcji. Pojechaliśmy . Na
miejscu okazało się ,że faktycznie córka ma gorączkę. Zabraliśmy ją do lekarza.
Trzeba było odstać swoje. Córka miała anginę. Dostała leki i wróciliśmy do
domu. Położyłam córkę do łózka i przygotowałam jej gorącą herbatę z sokiem
malinowym. Nie za bardzo chciała pić, bo bolało ją gardło. Ale jakoś dała radę.
Jeść nie chciała. Ale, o słodycze się upomniała. Poprosiła błagalnym wzrokiem o
jakieś małe kruche ciasteczko. Nie potrafiłam jej odmówić. Do niewielkiej salaterki
włożyłam kilkanaście ciasteczek i
postawiłam obok jej łóżka na stoliku. Zniknęły w szybkim tempie te Krenisie i Patysie. Uśmiechnęłam się do męża i
powiedziałam, że nasza córka wraca do zdrowia , a on musi jutro zrobić większe
zakupu produktów ,,Dr Gerarda”. I tak też było. Mąż kupił kilka paczek różnych
ciasteczek między innymi Tricki kakaowe i Tricki śmietankowe. Z czego zadowolona była moja córka i syn. Po
kilku dniach córka wróciła do szkoły. Śmiała się, że Dr Gerard jest bardzo
dobrym lekarzem. Pozdrawiam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz