piątek, 21 października 2016

Jesienny spacer z wnukiem.

Wnuczek przyszedł z przedszkola i zakomunikował nam, że na jutro musi przynieść dużo różnych kolorowych liści, bo będą układać jesienne bukiety.
Powiedziałam mu, że jak będzie grzeczny i szybko nazbieramy liści to może pójdziemy do sklepu, aby coś pysznego  kupić. Zjedliśmy obiad i od razu  po obiedzie wybraliśmy się do pobliskiego lasu na zbieranie liści. Wybór był bardzo duży, ponieważ mamy las mieszany i są w nim różne rodzaje drzew, a to klony, a to dęby, a to buki i sosny, z których niestety nie skorzystaliśmy. 
Henio był zachwycony tym, że tyle różnokolorowych liści leży na ziemi bardzo podobało mu się to, że mają takie różne kształty, są i duże i małe. Nazbieraliśmy taki nieduży koszyk, a przy tym po drodze spotkaliśmy drzewo kasztanowca to i kasztany trafiły do naszego jesiennego  kosza.
Henio nie zapomniał o obietnicy, więc weszliśmy do sklepu, gdzie było bardzo dużo różnorakich słodyczy.
Wybrał sobie słodycze dr Gerarda, bo wcześniej mu już je kupowałam.
Tym razem zobaczył Kremisie, ciastka herbatniki z czekoladowymi misiami na wierzchu i kruchy wafelek Trick kakaowy dr Gerarda, więc jak obiecałam tak musiałam mu kupić.
Henio był bardzo grzeczny na naszym jesiennym spacerze i tak bardzo go wszystko interesowało, więc warto było go nagrodzić. 
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz