wtorek, 18 października 2016

Urodzinowa sobota

Urodzinowa sobota.
Podczas mojej imprezy urodzinowej atmosfera była rewelacyjna. Goście wręcz  tryskali dobrym humorem. Z mojej twarzy też nie znikał uśmiech. Jedzonko wszystkim smakowało. Dzieciaki opychały się owocami w galaretce i ozdobionymi andrutami kokosowymi. Szalały jednocześnie z pudełkiem do robienia baniek mydlanych. To taka starodawna zabawa, a jaka zajmująca. Nawet mały Jaś, czteroletni synek mojej siostry z fascynacją puszczał bańki mydlane i przyglądał się jak spadają na meble i podłogę. Zosia odpowiednio go przeszkoliła w obsługiwaniu wspomnianego sprzętu. Ślady na komodzie i mojej witrynce wymagały specjalnego środka do czyszczenia drewnianych mebli. Wiadomo, coś za coś. Milusińscy mieli zajęcie i dzięki temu nie skupiali na sobie wiecznej uwagi dorosłych. Frodo biegał jak nakręcony próbując złapać w pysk mydlaną bańkę. Wyglądało to bardzo zabawnie. Zosia śmiała się do łez, a Jaś wtórował jej swoim uroczym chichotem. Jedyną przerwę podczas tak frasującego zajęcia poświęcił na wepchnięcie sobie do buzi kolejnego smacznego smakołyka z firmy Dr Gerard. Niewątpliwie takim smakołykiem są Kremisie. Dzieciaki po prostu je uwielbiają. Nie tylko są zainteresowane ich kształtem, ale są wprost zachwycone wyjątkowym smakiem połączenia ciastka z nadzieniem i czekoladą. Mój labrador nie opuszczał ich na krok. Tylko czekał kiedy któremuś z nich coś spadnie. Nieźle się obłowił kiedy wyłożyłam na stół świeżutkie draże maltikeksu z firmy Dr Gerard. Jaś tak zachłannie chwytał je w rączki, że za każdym razem kilka z nich lądowało na podłodze.  Frodo tylko na to czekał, był zwarty i gotowy hihihi. Ten  pies to  taki łasuch, że żaden nawet najmniejszy okruszek nie umknął jego uwadze. Swoją drogą, milusińscy  nieźle narozrabiali w kuchni. Nie chce mi się już sprzątać, trochę boli mnie głowa, chyba drinki były zbyt mocne. Jutro też jest dzień. Muszę odespać zaległości.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz