niedziela, 23 października 2016

Szkolenia w toku

Szkolenia w toku
Od dawna królują w Polsce określenia zaczerpnięte z języka angielskiego. Na szkoleniu z autoprezentacji i kreowania wizerunku wykładowcą była  osoba nazywana kołczem. Uważam, że język polski jest wystarczająco bogaty i nie podoba mi się tak dużo naleciałości obcojęzycznych. Oczywiście wiem, że trzeba iść z duchem czasu, ale bez przesady, Doceńmy to co nasze - polskie. Znalazłam taki postulat w sieci:             
"OBCZYZNA - POLSZCZYZNA"

             Mądrze gada, czy też  plecie,
             ma swój język Polak przecie!
             Tośmy już Rejowi dłużni,
             że od gęsi nas odróżnił.
             Rzeczypospolitej siła
             w jej języku również tkwiła...
             Dziś kruszeje ta potęga,
             dziś z angielska Polak gęga...
             Pierwszy przykład  tezy  tej:
             zamiast   dobrze  jest okej!
             Dalej iść śladami tymi,
             to nie twarz dziś masz a imidż...
             Co jest w stanie nas roztkliwić ?
             Nie życiorys czyjś, lecz siwi !
             Gdzie byś chciał być w życiu, chłopie?
             Nie na czubku, lecz na topie ...
             Tak Polaku gadaj wszędy!
             Będziesz modny... znaczy trendy
             i w tym trendzie ciągle trwaj,
             nie mów żegnam, mów "baj-baj"!
             Gdy ci nietakt wyjdzie spory,
             nie przepraszaj! Powiedz: Sory!
             A gdy elit chcesz być bliżej,
             to nie "Jezu" mów, lecz Dżizes ...
             Kiedy szczęścia zrąb ulepisz,
             powiedz wszystkim, żeś jest hepi!
             A co ciągnie cię na ksiuty?
             Nie uroda ich, lecz bjuty !
             Dobry Boże, trap się trap...
             Dziś nie knajpa już, lecz pab!
             No, przykładów dosyć, zatem
             trzeba skończyć postulatem,
             bo gdy język rani uszy,
             to jest o co kopie kruszyć!
             więc współcześni poloniści
             walczcie o to, niech się ziści:
             Żeby wbrew tendencjom modnym
             polski znów był siebie godny!
             Pazurami !  Wet za wet !
             Bo do d... będzie wnet...
             Post Scriptum:
             Angielskiemu  nie  ubędzie
             kiedy Polski Polskim będzie.
Sam przebieg szkolenia był jak najbardziej interesujący i według mojej oceny przeprowadzony fachowo. Na ile przyda się nam nabyta wiedza to czas pokaże. Na pewno wiele poruszanych  zagadnień wywoływało zagorzałą dyskusję. Jednak cały czas towarzyszyła nam miła sympatyczna atmosfera. Pomimo różnic zdań co do umiejętności i możliwości „dobrego sprzedawania się”. Wszyscy jesteśmy zgodni co do tego, że znajomość języków obcych jest bardzo pożądaną umiejętnością zarówno w pracy jak i w życiu prywatnym. Moglibyśmy tak dyskutować  jeszcze przez wiele godzin siedząc wygodnie przy stole zastawionym świeżutkimi ciasteczkami z firmy  Dr Gerard. Jak zawsze smaczne chrupiące pryncypałki i andruty kokosowe cieszyły się dużym wzięciem, hihihi. Niejednokrotnie kubek aromatycznej kawy i przepyszne ciasteczka z firmy Dr Gerard pozwalały przełamać lody i wprawić nas w dobry humor.


  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz