Wiatr jak szalony nasilał się z
godziny na godzinę. Ola nie przewidziała takich zmian w pogodzie gdy wczesnym
rankiem wybrała się rowerem do miasta. W sumie dobrze, że przynajmniej nie pada
– to byłaby dopiero porażka. Na wszelki jednak wypadek koleżanka pożyczyła Oli
płaszcz przeciwdeszczowy, życząc jej aby się nie przydał. To miał być taki miły
dzień, gdyby pogoda nie pokrzyżowała dziewczynom planów. Miały pochodzić po
sklepach odzieżowych, pójść do kawiarni na ciacho. Niestety Ola zmuszona jest
wracać do domu puki jazda rowerem jest jeszcze możliwa. Ola pożegnała się z
koleżanką, która na drogę podała jej małą siateczkę. Dziewczyna chciała
sprawdzić zawartość reklamówki ale koleżanka ponagliła ją mówiąc, że sprawdzi w
domu. Ola wyruszyła w drogę. Potężny wiatr smagał ją w bok. Ola cisnęła stopami
w pedały z całych sił. Starała się nie myśleć o złych warunkach i o
przenikliwym chłodzie. Udawało jej się to w dużej mierze dzięki tajemniczej
siateczce od koleżanki. Ola cały czas zastanawiał się, co może znajdować się w
reklamówce. Nawet wtedy gdy zaczął padać deszcz dziewczynę zagrzewała do
wysiłku jedna myśl: aby jak najprędzej dojechać do domu i zrewidować zawartość reklamówki.
Zmęczona i mokra wjechała na podwórze. Deszcz rozpadał się na dobre. Ola czym
prędzej wbiegła do domu i pierwsze co zrobiła to obejrzała tajemniczy pakunek
od koleżanki. Okazało się, że to Kremisie Dr Gerarda zagrzewały ją przez całą
drogę do wysiłku, na przekór zmęczeniu i wszelkim niedogodnościom. Ola
odruchowo wyciągnęła telefon. Musi koniecznie podziękować koleżance za
niespodziankę i opowiedzieć ile pozytywnej energii dały jej ciasteczka od Dr
Gerarda zanim jeszcze je otworzyła.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz