środa, 26 października 2016

Jesienny spacer po lesie.



     Jsienny spacer po lesie.

Pewnego dnia wybrałam się na spacer do lasu z moją przyjaciółką Basią .  Basia zabrała ze sobą swojego ulubionego pieska. 
Szłyśmy przez bukowy las i rozmawiałyśmy o naszych szkolnych problemach. Dzień był słoneczny, promienie słoneczne delikatnie prześwitywały przez korony drzew, aż do runa. Liście na drzewach powoli robiły się złociste i przy podmuchu wiatru zaczynały spadać.
Moja przyjaciółka słusznie stwierdziła, że to znak zbliżającej się wielkimi krokami jesieni. Od razu pomyślałam, że ten jesienny czas szybko minie i niedługo zasypie nas śnieg.
Zima to bardzo trudny czas dla zwierząt, ponieważ dostępność pokarmu jest o wiele trudniejsza niż w innych porach roku.
Wybrałyśmy się na ten spacer po to, aby odpocząć od hałasu i podziwiać piękno lasu wczesną jesienią.
Po godzinnym spacerze, dotarłyśmy na małą polankę, na której leżał duży pień drzewa. Postanowiłyśmy, że odpoczniemy sobie, a pieska spuścimy ze smyczy by sobie pohasał.
Z plecaka wyjęłam paczkę Pryncypałek Dr Gerarda, które wcześniej kupiłam z myślą, że na spacerze na pewno chętnie przekąsimy coś słodkiego.  Pryncypałki szybko zniknęły z opakowania, pomyślałam, że mogłam jeszcze zabrać Andruty kokosowe, bo jeszcze by się coś przekąsiło.
Basia też sięgnęła do swej torebki i wyjęła Kremisie Dr Gerarda -Chyba możemy to też zjeść -stwierdziła.
Pobiegamy za Budrysem, to spalimy te kalorie.
 W pewnej chwili Basia spostrzegła, że w koronie jednego z drzew
po gałęziach skacze coś rudego. Tak, to z pewnością wiewiórka. Miała długi, puszysty ogon. Spód jej ciała był biały. Stałyśmy w bezruchu i obserwowałyśmy jej zachowanie.  Wiewiórka zbierała buczynę i zanosiła ją do swojego gniazda. Pewnie robiła zapasy na zimę.
Nagle usłyszałyśmy jakieś dwa głosy. Oczywiście dalsze obserwacje wiewiórki były niemożliwe, ponieważ od razu się spłoszyła i uciekła. Okazało się, że głosy należą do chłopców. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że wycinali na drzewie swoje imiona. W życiu nie widziałam większej głupoty. Jak można tak bezmyślnie niszczyć przyrodę. Powiedziałysmy im, że drzewo bardzo cierpi na skutek takich działań. Chyba wzięli sobie to do serca, bo zostawili to drzewo i poszli dalej. Za to my cieszyłyśmy się dalej urokami jesiennego lasu. W lesie bukowym spaceruje się naprawde bardzo przyjemnie, ponieważ brak w nim warstwy krzewów, ale za to las ten ma bogatsze runo.
Przywołałyśmy Bdryska i powoli zaczęłyśmy wracać do domu.
Kontynuowałyśmy nasz spacer a Basia opowiadała mi o koncercie muzyki elektronicznej, na którym była tydzień temu. Ja niestety nie mogłam z nią pojechać dlatego, że byłam chora. Kiedy Basia zdała mi relację, na chwilę zamilkłyśmy. Okazało się, że właśnie jesteśmy na koncercie. Co prawda nie był to koncert muzyki elektronicznej, ale był równie wspaniały. Znalazłyśmy się na koncercie ptaków. Jednym z wykonawców była pliszka siwa.
Do domu dotarłyśmy  późnym wieczorem.
Spacer po lesie, to wspaniały pomysł, który wszystkim polecam i koniecznie proponuję by zabrać ze sobą pyszne słodycze Dr Gerarda, które na takim spacerze są niezastąpioną przekąską.a


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz