wtorek, 18 października 2016

„Kolejne zmagania wycieczkowe z Dr Gerardem.”


W sobotę rano, po wyjściu z łóżka, nogi jakby nadal chciały chodzić krokiem tanecznym po piątkowym wieczorku. A tu niestety cały dzień na nogach.

Pół godziny po  śniadaniu zaplanowano zbiórkę przed ośrodkiem. Przed wyjściem wszyscy udali się do pokoi w celu przygotowania się do podróży.

Jakimś cudem zostało mi jeszcze kilka opakowań ciastek Dr Gerarda takich jak: PRYNCYPAŁKI, ANDRUTY KOKOSOWE i TRICK KAKAOWE. Na wycieczkę do Sopotu i Gdańska były jak znalazł do chrupania po drodze. Po wejściu do autokaru i ulokowaniu się na siedzeniu, otworzyłem opakowanie PRYNCYPAŁEK i poczęstowałem współtowarzyszkę podróży, a następnie puściłem opakowanie wzdłuż rzędu siedzeń. Uwierzcie mi lub nie, wróciło tylko opakowanie.

Wszyscy którzy mieli przyjemność spróbowania PRYNCYPAŁEK, w trakcie spaceru po Sopocie dopytywali się skąd wytrzasnąłem taki rarytas.

Po zajechaniu prawie nad samo Morze, spacerkiem przemierzaliśmy promenadę zwaną „Mąciakiem”, aż dotarliśmy do mola. Na spacer po molo mieliśmy 1 godzinę czasu. Grupką czterech osób poszliśmy na sam koniec nawdychać się jodu i podziwiać widoki panoramy miasta z molo.

Wracając w połowie mola usiedliśmy na ławeczce, aby posilić się, więc wyciągnąłem z plecaka pozostałe dwa opakowania ANDRÓTÓW KOKOSOWYCH i TRICK KAKAOWE i delektowaliśmy się  świeżutkimi ciastkami Dr Gerarda.

Jeszcze chwilę nawdychaliśmy się jodu i ruszyliśmy na miejsce zbiórki, gdyż kolejnym etapem podróży był Gdańsk.

Autokar zawiózł nas do centrum, abyśmy nie marnowali czasu na dojście do Starówki, na samym wejściu rozbrzmiewały różnego kalibru imprezy przez całą długość Starówki.

W drodze powrotnej, gdzieś w pobliżu neptuna, wypatrzyliśmy sklep z bogatą ofertą Dr Gerarda i grzechem byłoby nie wstąpić i nie kupić na wieczór do kawy, a na drogę powrotną w niedzielę coś słodkiego i pysznego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz