W sobotę rano, po wyjściu z łóżka, nogi jakby nadal chciały
chodzić krokiem tanecznym po piątkowym wieczorku. A tu niestety cały dzień na
nogach.
Pół godziny po
śniadaniu zaplanowano zbiórkę przed ośrodkiem. Przed wyjściem wszyscy
udali się do pokoi w celu przygotowania się do podróży.
Jakimś cudem zostało mi jeszcze kilka opakowań ciastek Dr
Gerarda takich jak: PRYNCYPAŁKI, ANDRUTY KOKOSOWE i TRICK KAKAOWE. Na wycieczkę
do Sopotu i Gdańska były jak znalazł do chrupania po drodze. Po wejściu do
autokaru i ulokowaniu się na siedzeniu, otworzyłem opakowanie PRYNCYPAŁEK i
poczęstowałem współtowarzyszkę podróży, a następnie puściłem opakowanie wzdłuż
rzędu siedzeń. Uwierzcie mi lub nie, wróciło tylko opakowanie.
Wszyscy którzy mieli przyjemność spróbowania PRYNCYPAŁEK, w
trakcie spaceru po Sopocie dopytywali się skąd wytrzasnąłem taki rarytas.
Po zajechaniu prawie nad samo Morze, spacerkiem
przemierzaliśmy promenadę zwaną „Mąciakiem”, aż dotarliśmy do mola. Na spacer
po molo mieliśmy 1 godzinę czasu. Grupką czterech osób poszliśmy na sam koniec
nawdychać się jodu i podziwiać widoki panoramy miasta z molo.
Wracając w połowie mola usiedliśmy na ławeczce, aby posilić
się, więc wyciągnąłem z plecaka pozostałe dwa opakowania ANDRÓTÓW KOKOSOWYCH i
TRICK KAKAOWE i delektowaliśmy się
świeżutkimi ciastkami Dr Gerarda.
Jeszcze chwilę nawdychaliśmy się jodu i ruszyliśmy na miejsce
zbiórki, gdyż kolejnym etapem podróży był Gdańsk.
Autokar zawiózł nas do centrum, abyśmy nie marnowali czasu na
dojście do Starówki, na samym wejściu rozbrzmiewały różnego kalibru imprezy
przez całą długość Starówki.
W drodze powrotnej, gdzieś w pobliżu neptuna, wypatrzyliśmy
sklep z bogatą ofertą Dr Gerarda i grzechem byłoby nie wstąpić i nie kupić na
wieczór do kawy, a na drogę powrotną w niedzielę coś słodkiego i pysznego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz