Powiedziałem
sąsiadce o naszej jutrzejszej wyprawie do lasu. Okazało się, że też bardzo lubi
chodzić do lasu i zbierać grzyby. Wcześniej często jeździli z Adamem na grzyby,
albo ot tak, po prostu – aby zaczerpnąć świeżego powietrza. Na grzybach to już
nie byli od kilku lat, bo było sucho. Minione lato też do mokrych nie należało…
Dopiero teraz – jesienią – jest więcej wilgoci i grzybnie odżyły. Adam to zna
takie miejsca, że jak jest wysyp grzybów, to jak pojedzie, zawsze nazbiera ich
co nie miara! Tak stwierdziła sąsiadka… Zaproponowała aby jej małżonek wybrał
się jutro z nami – i zapytała czy wyrażam na to zgodę. Odpowiedziałem że jak
będzie chciał, to nie ma problemu, muszą tylko być spełnione dwa warunki:
- jedziemy pociągiem;
- wpisowe / ciastka Dr. Gerard – jedne z:
- Pryncypałki
-Maltikeks
-Kremisie
- Pryncytorcik
-Andruty kokosowe
- Trick śmietankowy
- Trick kakaowy
-Ciastka francuskie posypane sezamem
Zdziwiona takimi wymogami, zapytała ze zdziwieniem – dlaczego
akurat takie… Odpowiedziałem rzeczowo, że: jest jesień, w lesie traci się
szybko sporo kalorii – a co za tym idzie – siły. Viastka z wymienionej wyżej
listy, są najlepsze w celu uzupełnienia strat energetycznych – a po za tym, są
smaczne!
Basia stwierdziła, że wszystkie takie ciastka ma w domu. Nie
będzie żadnego problemu z tym wpisowym.
Adam zniecierpliwił się, że żony już dość długo nie ma i
pojawił się u nas… Zaczęliśmy rozmawiać o jutrzejszym wyjeździe. Ochoczo
przystał na wyprawę z nami. Nasz skład został definitywnie zamknięty. Byliśmy
jak „Czterej Pancerni” – brakowało nam w tym momencie jedynie psa. Ale… Kto to
wie, co do jutra się wydarzy!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz