środa, 26 października 2016

Ciastka jak ze snu




   Każdy ma jakieś dziwolągowe sny… Asia zaczęła opowiadać mi, jak to jechaliśmy oboje pociągiem. Takim zwykłym pociągiem, ale w niezwykłym szlakiem! I nie tylko my tam byliśmy, ale jeszcze parę innych znajomych osób.

   Siedzieliśmy sobie w wagonie, ale ten wagon był jakiś niezwykły – wręcz wyjątkowy. Na samym środku – jak w salonie – był stół. A my siedzieliśmy przy nim przy węższych bokach, naprzeciw siebie. Jechaliśmy na „Kasprowy”! Nie żadną kolejką – szynową czy linową – tylko zwykłym pociągiem właśnie! Razem z nami w tym niezwykłym wagonie, jechał nasz lekarz, który również siedział przy stole, tyle że przy długiej krawędzi. Rozmawialiśmy o czymś, ale ta rozmowa nie miała jakiegoś większego sensu. Asia mówi że najbardziej utkwiło jej w pamięci to, że jedliśmy ciastka. I na pewno były to ciastka z firmy Dr. Gerard. I każdemu bardzo te ciastka smakowały. Były tam na pewno Ciastka francuskie posypane sezamem – tymi objadał się nasz lekarz. My jedliśmy Andruty kokosowe. Rzucaliśmy sobie wzajemnie opakowanie z tymi waflami a lekarzowi głowa fajnie skakała za tą paczką. Nagle pociąg zahamował, bo nadeszła jakaś okropna nawałnica. Wyglądało to na śnieg, lecz w efekcie utknęliśmy w zaspie piasku – czy czegoś takiego… Trzeba było zjechać z połowy góry, aby zmienić tor. Pojawił się u nas kuzyn Asi, który okazał się kierownikiem pociągu. Przywitał się wesoło i przysiadł się, bo było wolne miejsce. Zjadł resztę ciastek i powiedział że zaraz zamówi to dowiozą jeszcze. Na tym sen się „urwał”. Okazało się, że Asia wczoraj rozmawiała z siostrą Kasią o tym, jak ta robiła deser serowy na waflach i wierzchem Ciastkami francuskimi posypanymi sezamem. Kasia mówiła że jest bardzo dobry. A Asia mówiła, że przyjedzie to spróbuje! Sen to sfabularyzował!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz