Każdy ma jakieś
dziwolągowe sny… Asia zaczęła opowiadać mi, jak to jechaliśmy oboje pociągiem.
Takim zwykłym pociągiem, ale w niezwykłym szlakiem! I nie tylko my tam byliśmy,
ale jeszcze parę innych znajomych osób.
Siedzieliśmy sobie
w wagonie, ale ten wagon był jakiś niezwykły – wręcz wyjątkowy. Na samym środku
– jak w salonie – był stół. A my siedzieliśmy przy nim przy węższych bokach,
naprzeciw siebie. Jechaliśmy na „Kasprowy”! Nie żadną kolejką – szynową czy
linową – tylko zwykłym pociągiem właśnie! Razem z nami w tym niezwykłym
wagonie, jechał nasz lekarz, który również siedział przy stole, tyle że przy
długiej krawędzi. Rozmawialiśmy o czymś, ale ta rozmowa nie miała jakiegoś
większego sensu. Asia mówi że najbardziej utkwiło jej w pamięci to, że jedliśmy
ciastka. I na pewno były to ciastka z firmy Dr. Gerard. I każdemu bardzo te
ciastka smakowały. Były tam na pewno Ciastka francuskie posypane sezamem – tymi
objadał się nasz lekarz. My jedliśmy Andruty kokosowe. Rzucaliśmy sobie
wzajemnie opakowanie z tymi waflami a lekarzowi głowa fajnie skakała za tą
paczką. Nagle pociąg zahamował, bo nadeszła jakaś okropna nawałnica. Wyglądało
to na śnieg, lecz w efekcie utknęliśmy w zaspie piasku – czy czegoś takiego…
Trzeba było zjechać z połowy góry, aby zmienić tor. Pojawił się u nas kuzyn
Asi, który okazał się kierownikiem pociągu. Przywitał się wesoło i przysiadł
się, bo było wolne miejsce. Zjadł resztę ciastek i powiedział że zaraz zamówi
to dowiozą jeszcze. Na tym sen się „urwał”. Okazało się, że Asia wczoraj
rozmawiała z siostrą Kasią o tym, jak ta robiła deser serowy na waflach i
wierzchem Ciastkami francuskimi posypanymi sezamem. Kasia mówiła że jest bardzo
dobry. A Asia mówiła, że przyjedzie to spróbuje! Sen to sfabularyzował!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz