Dzień
dobry. Mamy cudowną jesień. Z drzew spadają liście w pięknych kolorach. Deszcz
nie pada. Słoneczko wygląda zza chmur. Można
by wybrać się do lasu na grzyby. W tym roku już byliśmy na grzybobraniu. Pewnej
sierpniowej soboty zapakowaliśmy plecaki i Pryncypałki „dr Gerard” oraz kalosze
do samochodu i pojechaliśmy. Był udany wypad. Dzieci pobiegały po lesie a przy
okazji zebraliśmy wiadro grzybów. Jedyny minus tego wydarzenia był taki, że
auto musiało być umyta a wnętrze odkurzone. Pod butami nanosiliśmy ściółkę
leśną. Po tamtych chwilach nasi milusińscy zapragnęli jeszcze w tym roku wrócić
w te miejsca. Nie mieliśmy ku temu okazji. Wrzesień był na początku suchy a
potem mokry i zimny. Mamy październik i temperatura spada w nocy poniżej zera a
w dzień osiąga zaledwie siedem może osiem stopni. Bardziej doświadczeni
grzybiarze narzekają, że w tym roku nie będzie wysypu tych wspaniałych darów
natury. Miesiące letnie nie dały szans grzybni na przetrwanie. Ci sami ludzie
polecają wyjazd na ryby. Jednak my się nie poddaliśmy. Wczoraj po południu, po
szybkim obiedzie, spakowaliśmy się i pojechaliśmy do lasu. Wybraliśmy taką miejscowość,
gdzie las jest przyjemny do spacerowania. Nie ma wysokich wzniesień i wysokich
traw. W dodatku można tam znaleźć pamiątki z II Wojny światowej. Po niecałej
godzinie byliśmy już na miejscu. Aby nie opóźniać wyjazdu kawę przywiozłem w
termosie ze sobą. Andruty Kokosowe również. Pogoda była dla nas łaskawa, nie
padało a między wysokimi drzewami było cicho i spokojnie. Ludzi też było
niewielu. Sami okoliczni mieszkańcy. Mieszczuchy wolą wyjazdy weekendowe. Grzybów
faktycznie było bardzo mało, ale tej radości dzieci, tych zabaw na świeżym
powietrzu w mieście nie znajdziesz. Po dwóch godzinach harcowania wyszliśmy z
lasu, słońce już zachodziło i robiło się ciemno. Był czas powrotu do domu. Auto
zaparkowaliśmy na parkingu przed sklepem, więc zanim zapakowałem nasze wiadra i
obuwie do samochodu, żona wróciła z nową porcją przysmaków „dr Gerard”. Na drogę
powrotną. Nie spodziewałem się, że moje skarby tak zgłodnieją. Ciastka zjedzone
zostały w ciągu minuty.
Pozdrawiam L K
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz