Kontynuując wątek powolnego smażenia śliwek u sąsiadki, sam
proces był kilkoma godzinami żmudnego mieszania, ale to jeszcze nie koniec.
Otóż po usmażeniu zostały przetarte
przez durszlak w celu rozdrobnienia skórek i oddzielenia ewentualnych
pestek.
Po tym zabiegu powidła wróciły ponownie na kuchenkę do
odparowania nadmiaru wody, aby nie były zbyt rzadkie.
Tegoż dnia otrzymałem ustne zaproszenie na testowanie powideł
i spróbowanie wypieku z domieszką wysmażonych powideł. Na testowanie umówiłem
się na za dwa dni, gdyż przed panią Wandą czekało porcjowanie do słoików i
ponowne gotowanie w słoikach, aby się zamknęły.
Na drugi dzień, będąc w mieście na zakupach, postanowiłem
kupić tym razem coś innego, aby podkusić sąsiadkę do spróbowania. Natrafiłem na
świeżą dostawę TRICK KAKAOWY i MALTIKEKS Dr Gerarda i już nie mogłem doczekać
się testowania powideł śliwkowych.
Z ciekawością nowych doznań smakowych, punktualnie stawiłem
się u sąsiadki. Nie wierzyłem własnym oczom, gdy ujrzałem na talerzu pokrojony
placek „Murzynek” z domieszką powideł. Usiadłem przy stole i poprosiłem
talerzyk , aby wyłożyć TRICK KAKAOWY i MALTIKEKS Dr Gerarda.
Pani Wanda zrobiła kawę, usiedliśmy przy stole i
częstowaliśmy się to Murzynkiem, to TRICKIEM, to MALTIKEKSEM, a na deser był
malutki słoiczek powideł. Wziąłem łyżeczkę od kawy i rozkoszowałem się mieszając
ciastka Dr Gerarda z powidłami. Rarytas!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz