piątek, 21 października 2016

Słodkie i pyszne


   Wacka to – wbrew pozorom – bardzo lubię. Szczere z niego chłopisko, jest bardzo koleżeński i zawsze w biedzie poratuje – jak tylko może. Jedyny z nim problem to taki, że nigdy nie może… Chętnie łapie się „na krzywy ryj”… Jak Jasiek powiedział mi że Wacek ma pojechać z nami na grzyby, to w pierwszej chwili niesamowicie się ucieszyłem, bo w trzech, to nie to samo co we dwóch! Raźniej i weselej – a z Wacka to bardzo wesoły chłopak. Za chwilę jednak – po przemyśleniu wszystkiego – mina mi nieco zrzedła… Jasiek zauważył to, że stałem się jakoś mniej rozmówny… Zaczął dociekliwie dopytywać mnie, co mi się stało. Zacząłem wymyślać – że boli mnie głowa, że zachciało mi się spać… Jednak nie przekonywały go moje farmazony. Sam się zorientował o co mi chodzi…

- Smęcisz że Wacek ma z nami jechać?

- No… Wiesz – bo on nie weźmie ze sobą żadnych ciastek… A nasze będzie jadł jak swoje! Lubię go, bo swój chłop, ale w takich sytuacjach, to najlepszy jest jak śpi…

- Nie martw się – gadałem z Wackiem o tym i wszystko już z nim załatwiłem!

- „Załatwiłem… Załatwiłem…” – Już nie raz miał natłuczone młotkiem do głowy
! I co się okazywało??? Zawsze jego gadka była taka sama! Zwalał na żonę! A to, że przytyje i będzie słaby że się nie ruszy… A to, że będzie mu niedobrze i się rozchoruje… Znam te gadki Wacka!

- Spoko, spoko… Jak powiedziałem że załatwiłem, to załatwiłem! Wacek miał akurat całą paczkę, to ją wziąłem do siebie. Sam z resztą mi ją dał!

- Dał ci??? Wacek??? A jakie te ciastka…

- Super! Dr. Gerard!

- Dr. Gerard… Ale jakie?!

- Czekaj - zaraz zobaczę… - Pryncytorcik!

- Mocne i słodkie… Ale dobre! Kiedyś jadłem go już u koleżanki. Przejdźmy zatem do sedna. To o której wyjeżdżamy?

- Wacek mówił mi, że jest taki pociąg – kwadrans po siódmej.

- Dobry czas! To bierzemy ciastka - Trick śmietankowy – i jutro o siódmej z koszami i w gumowcach, spotykamy się na dworcu!

- Nie Trick śmietankowy, tylko Pryncytorcik!

- Tak jest! Do jutra!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz