I znów deszcz
W środę musiałam jechać do Poznania.
Wyjazd miał na celu spotkanie służbowe. Niestety pogoda nie zachęcała do
korzystania z atrakcji miasta. Ciągle słyszę, że biometr jest niekorzystny i
dlatego czujemy się zmęczeni i podirytowani. Pewnie, że nawet wstać mi się rano
nie chciało z łóżka, a co dopiero jechać w deszczu taki kawał drogi. Zdaję
sobie sprawę, że deszcz jest potrzebny, ale mam już dość szarego, mokrego
krajobrazu za oknem. Do tego warunki na drogach, również do najlepszych nie
należą. Na pewno nie jestem odosobniona w tych odczuciach. Podróż była
monotonna i zdecydowanie za długa. W Poznaniu lało jak z cebra, do tego remonty
nawierzchni, objazdy innymi ulicami i zniechęcenie gotowe. Podjechałam na
parking jednej z galerii i wysiadając
szybciutko przebiegłam do środka. Niestety nie udało mi się
nie zmoknąć. Znalazłam wolny
stolik w jednej z niewielkich kafejek. Z ulgą usiadłam i zamówiłam dużą kawę i poprosiłam o coś
słodkiego. Pani przyniosła mi menu. Jeden rzut oka na pierwszą stronę wywołał
uśmiech na mojej twarzy. Humor zaraz mi się poprawił. Oto co przeczytałam:„Są takie ciastka, w których jest dusza
co mnie bardzo porusza.
są piękne w kokosie,
które czuję aż w nosie,
są w kremie i z dziurką,
i te smaczne z rurką,
te ciastka słynne z tego,
że są od jednego
od tego co ma ciastek moc
od GERARDA co się śni co noc”
Po takich słowach człowiek zaraz czuje się lepiej. Oczywiście w ofercie proponowanej w menu wspomnianej kafejki było dostępnych wiele różnych deserów. Ja zamówiłam pryncytorcik i ciastko francuskie posypane sezamem. Ma się rozumieć, że owe przysmaki są produkowane przez firmę Dr Gerard. Zagadnęłam kelnerkę - kto wpadł na taki pomysł reklamy wyrobów tej firmy? Pani z uśmiechem odpowiedziała - mamy tu dużo studentów, którzy chcą sobie parę złotych zarobić w weekendy, to pewnie pomysł jednego z nich. No cóż, gościom się to podoba. Mi również spodobał się sposób zachęty na słodki niewielki przysmak. Załatwiłam swoje sprawy i mimo padającego deszczu, już w dobrym humorze, wróciłam do domu. Tak niewiele trzeba nam, aby popsuć humor lub znacząco poprawić nasz nastrój.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz