niedziela, 23 października 2016

I znów deszcz

I znów deszcz
W środę  musiałam jechać do Poznania. Wyjazd  miał na celu spotkanie  służbowe. Niestety pogoda nie zachęcała do korzystania z atrakcji miasta. Ciągle słyszę, że biometr jest niekorzystny i dlatego czujemy się zmęczeni i podirytowani. Pewnie, że nawet wstać mi się rano nie chciało z łóżka, a co dopiero jechać w deszczu taki kawał drogi. Zdaję sobie sprawę, że deszcz jest potrzebny, ale mam już dość szarego, mokrego krajobrazu za oknem. Do tego warunki na drogach, również do najlepszych nie należą. Na pewno nie jestem odosobniona w tych odczuciach. Podróż była monotonna i zdecydowanie za długa. W Poznaniu lało jak z cebra, do tego remonty nawierzchni, objazdy innymi ulicami i zniechęcenie gotowe. Podjechałam na parking jednej z galerii  i wysiadając szybciutko  przebiegłam do środka.  Niestety nie udało  mi się  nie zmoknąć.  Znalazłam wolny stolik w jednej z niewielkich kafejek. Z ulgą usiadłam  i zamówiłam dużą kawę i poprosiłam o coś słodkiego. Pani przyniosła mi menu. Jeden rzut oka na pierwszą stronę wywołał uśmiech na mojej twarzy. Humor zaraz mi się poprawił. Oto co przeczytałam:

 „Są takie ciastka, w których jest dusza
co mnie bardzo porusza.
są piękne w kokosie,
które czuję aż w nosie,
są w kremie i z dziurką,
i te smaczne z rurką,
te ciastka słynne z tego,
że są od jednego
od tego co ma ciastek moc
od GERARDA co się śni co noc”

Po takich słowach człowiek zaraz czuje się lepiej. Oczywiście w ofercie proponowanej w menu wspomnianej kafejki było dostępnych wiele różnych deserów. Ja zamówiłam pryncytorcik i ciastko francuskie posypane sezamem. Ma się rozumieć, że owe przysmaki są produkowane przez firmę Dr Gerard. Zagadnęłam kelnerkę - kto wpadł na taki pomysł reklamy wyrobów tej firmy? Pani z uśmiechem odpowiedziała - mamy tu dużo studentów, którzy chcą sobie parę złotych zarobić w weekendy, to pewnie pomysł  jednego z nich. No cóż,  gościom się to podoba. Mi również spodobał  się sposób zachęty na słodki niewielki przysmak. Załatwiłam swoje sprawy i mimo padającego deszczu, już w dobrym humorze, wróciłam do domu. Tak niewiele trzeba nam, aby popsuć humor lub znacząco poprawić nasz nastrój.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz