Podczas obiadu
opowiadałem Asi o tym, co mi się śniło. Śmialiśmy się przy tym, bo było z
czego! A to były te koszmary, których nie mogłem sobie przypomnieć po
przebudzeniu, jak spojrzałem w okno. Po późniejszej rozmowie z Jaśkiem, oraz
dalszych przemyśleniach, zacząłem sobie przypominać niektóre senne fantazje…
Wszystko zaczynało się od tego, że miałem wybrać się na grzyby właśnie, w
rodzinne strony, oddalone od mojego miejsca zamieszkania o około 25-30 km. Ni
stąd, ni z owąd – znalazłem się jednak w jakimś samolocie odrzutowym. Nie byłem
pilotem, lecz nikogo więcej tam nie było! Nie wiem też w jaki sposób, znalazłem
się w domu na wsi, gdzie spotykałem się z jakimiś ludźmi którzy mnie znali i
witali, ale ja nie miałem pojęcia kim oni są… Witaliśmy się i jedliśmy jakieś
„perełki”, które bardzo nam wszystkim smakowały. Później okazało się, że to
chyba były draże Maltikeks – produkowane przez firmę Dr. Gerard. Wszyscy się
nimi zajadali i tylko tak jakoś dziwnie ruszały się żuchwy! Nie wiem też, jak
to się stało że nagle gotów byłem do pójścia w las. Szliśmy obaj z Jaśkiem –
który nie wiadomo skąd się wziął – pod ogromną górę, do lasu – ale jak
popatrzyłem na szczyt, to widać było tylko lśniące w blasku słońca kamienne
skały. W kolejnym etapie, stanęliśmy jakoś jednak na skraju lasu. Kiedy
popatrzyłem na niby-polanę, widać było na niej gołą ziemię – bez żadnych
krzaków, ani trawy. Jakieś pojedyncze drzewa, bez liści – niewiadomego gatunku.
Podchodziliśmy z Jaśkiem do tych drzew, ale po zbliżeniu się, były tam jedynie
stare i spróchniałe pnie! I nagle z tej gołej ziemi – jak grzyby po deszczu –
zaczęły wyrastać paczki ciastek! Wyrywaliśmy je z Jaśkiem, jak grzyby i wrzucaliśmy
do koszyka. Było ich bardzo dużo! Jasiek chciał je zaraz jeść – na „surowo”,
ale przestrzegłem go, że przecież trzeba je najpierw ugotować… A on na to do
mnie – „przecież to są prawdziwe Pryncypałki z Dr. Gerarda! Jeszcze w
opakowaniu!!!”
I wtedy chyba się
obudziłem… Niczego nie mogłem sobie przypomnieć… Na szczęście – szczegół po
szczególe – odzyskałem utracony sen i oboje z Asią śmialiśmy się z moich
opowieści.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz