Witam.
Opowiem Wam dzisiaj co przydarzyło mi się. Na początku nie wiedziałam co mam
zrobić , ale wszystko się jakoś poukładało. Jakiś czas temu, zadzwoniła do mnie
koleżanka i zaprosiła mnie na babski wieczór. Zdziwiłam się, bo od pół roku nie
miałyśmy kontaktu ze sobą. Kiedyś mieszkałyśmy razem w akademiku, więc teraz
łączyło nas wiele wspomnień. Jeszcze tego samego wieczoru zapukałam do jej
drzwi z radością, że znów się zobaczymy. Wszak, to bardzo ważne, by nie dać
umrzeć starej przyjaźni. Po drodze kupiłam w sklepie najsmaczniejsze Kremisie i
Pryncypałki firmy ,,Dr Gerard’’. Moja koleżanka wyglądała na przygnębioną. Miałam nadzieję, że to jej
domysły wprawiły ją w taki nastrój, a nie fakty. Może jednak nie jest tak źle?.
Okazało się , że nie układa jej się z jej mężem. Opowiadała, że – Janek
wychodzi nie wiadomo gdzie, o różnych dziwnych porach, nie odbiera telefonów –
Wraca potem szczęśliwy, zrelaksowany. Mam wrażenie, że już mu na mnie nie
zależy- skarżyła mi się. Całkowicie rozumiałam jej niepokój o ukochanego. Ale
nie sądziłam, żeby ją zdradzał. Przy jego niewątpliwej urodzie i czarującej
osobowości był to także bardzo uczciwy mężczyzna. Prawdę mówiąc, ja tu wielu
grzechów nie widzę – skomentowałam. – Myślę, że jesteś trochę przewrażliwiona.– proszę cię, porozmawiaj z nim – poprosiła
nagle koleżanka. – On zawsze mi stawia ciebie za wzór, że ty jesteś taka
komunikatywna, że wiesz, czego chcesz od życia. Może tobie powie, o co
chodzi...„Koleżanka jest w potrzebie… Muszę pomóc” – pomyślałam odruchowo. Pijąc
kawę sięgnęłam po kruche ciasteczko firmy ,,Dr Gerard”, i już rozmyślałam nad
planem działania. Co wymyśliłam, to opiszę w następnym poście. Pozdrawiam
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz