Witam.
W tym poście dokończę swoją historię dotycząca prośby mojej koleżanki. Pijąc
kawę i konsumując kruche ciasteczka mojej ulubionej firmy ,,Dr Gerard”,
rozmyślałam co mam zrobić. Za oknem złota jesień. Dziś jest słonecznie ale
chłodno. Przede mną na talerzu leża pyszne Pryncypałki oraz Andruty kokosowe .Tak
jak wspomniałam zgodziłam się im pomóc. Teraz jednak zaczęłyśmy rozmawiać
o pracy, książkach, filmach i tym podobnych rzeczach. Pijąc kawę, zajadałyśmy
się najsmaczniejszymi markizami. Po powrocie do domu zadzwoniłam do Janka,
umówiłam się z nim na kawę, mówiąc , że mam do niego ważną sprawę. Przyjechał pod mój
dom, wsiadłam do auta i zaczęliśmy rozmowę. Czułam się jakoś nieswojo.
Przecież spotkaliśmy się właśnie po to, żeby o niej pogadać. W końcu po kilkudziesięciu minutach jazdy dotarliśmy
na miejsce. Janek przywiózł mnie do stadniny . Byłam zdziwiona i zauroczona tym miejscem, dopiero
teraz zaczął mówić o swojej żonie. Mówił, że im się nie układa, że coś jest z
Alą , nie mogą się dogadać, a on by się nie kłócić przyjeżdża tutaj. Teraz
znałam dwie strony medalu. Długo rozmawialiśmy jak przyjaciele. Wiele spraw
zrozumiałam i na tyle ile mogłam starałam się pomóc. W drodze powrotnej wstąpił
do sklepu, po powrocie wręczył mi pierniczki ,,Dr Gerarda’’ i jeszcze miał całą reklamówkę innych słodyczy
dla Alicji. Gdy był już pod moim domem,
podziękował mi i powiedział ,że teraz jedzie z najlepszymi biszkopcikami do
najlepszej żony. Uśmiechnęłam się życząc im wszystkiego co naj . I to cała
historia, wystarczyła im tylko szczera rozmowa. Koleżanka zadzwoniła do mnie
szczęśliwa, mówiła, że wszystko jest między nimi cudownie. I ja jestem
szczęśliwa ich szczęściem. I jak się okazało słodycze ,,Dr Gerard” leczą smutne
serca. Pozdrawiam
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz