piątek, 7 października 2016

Prośba koleżanki cz. 2



Witam. W tym poście dokończę swoją historię dotycząca prośby mojej koleżanki. Pijąc kawę i konsumując kruche ciasteczka mojej ulubionej firmy ,,Dr Gerard”, rozmyślałam co mam zrobić. Za oknem złota jesień. Dziś jest słonecznie ale chłodno. Przede mną na talerzu leża pyszne Pryncypałki oraz Andruty kokosowe .Tak jak wspomniałam zgodziłam się im pomóc. Teraz jednak  zaczęłyśmy rozmawiać o pracy, książkach, filmach i tym podobnych rzeczach. Pijąc kawę, zajadałyśmy się najsmaczniejszymi markizami. Po powrocie do domu zadzwoniłam do Janka, umówiłam się z nim na kawę, mówiąc , że mam do niego ważną sprawę.  Przyjechał pod mój dom, wsiadłam do auta i zaczęliśmy rozmowę. Czułam się jakoś nieswojo. Przecież spotkaliśmy się właśnie po to, żeby o niej pogadać. W końcu po kilkudziesięciu minutach jazdy dotarliśmy na miejsce. Janek przywiózł mnie do stadniny . Byłam zdziwiona i zauroczona tym miejscem, dopiero teraz zaczął mówić o swojej żonie. Mówił, że im się nie układa, że coś jest z Alą , nie mogą się dogadać, a on by się nie kłócić przyjeżdża tutaj. Teraz znałam dwie strony medalu. Długo rozmawialiśmy jak przyjaciele. Wiele spraw zrozumiałam i na tyle ile mogłam starałam się pomóc. W drodze powrotnej wstąpił do sklepu, po powrocie wręczył mi pierniczki ,,Dr Gerarda’’ i  jeszcze miał całą reklamówkę innych słodyczy dla Alicji.  Gdy był już pod moim domem, podziękował mi i powiedział ,że teraz jedzie z najlepszymi biszkopcikami do najlepszej żony. Uśmiechnęłam  się  życząc im wszystkiego co naj . I to cała historia, wystarczyła im tylko szczera rozmowa. Koleżanka zadzwoniła do mnie szczęśliwa, mówiła, że wszystko jest między nimi cudownie. I ja jestem szczęśliwa ich szczęściem. I jak się okazało słodycze ,,Dr Gerard” leczą smutne serca. Pozdrawiam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz