czwartek, 6 października 2016

malowanie ogrodzenia



Już od wiosny planowałam malowanie ogrodzenia. Ciągle mi coś stało na przeszkodzie lub zwyczajnie nie miałam malarskiego natchnienia. Najpierw trzeba wyczyścić szczotką i papierem ściernym, a potem umyć. W końcu mąż wyraził pomoc w czyszczeniu ogrodzenia. Ja zaopatrzyłam się w dwa porządne pędzle, lakier do metalu i rozpuszczalnik. Tą czynność wykonywałam dopiero po przyjeździe z pracy. Lubię malować i sprawiało mi to przyjemność, chociaż przez parę dni zajmowałam się tylko tym zajęciem. W piękny, sobotni dzień w końcu pomalowałam całe ogrodzenie. Jak można zauważyć prawie na każdej posesji rosną piękne krzewy, kwiaty i drzewka. Co tydzień uruchamiane są kosiarki do trawy. Mąż zobaczył u znajomych dużą huśtawkę i sam zaplanował zrobić podobną na wiosnę. Ciągle coś udoskonalamy na swojej działce. Planuje jeszcze dosadzić tulipany, narcyzy i hiacynty. Dużo przebywam na świeżym powietrzu, bo zawsze mam coś do zrobienia. W niedzielę rano pojechaliśmy do rodziców męża. Po drodze mieliśmy zrobić im zakupy. weszliśmy do dużego marketu. Ja byłam w swoim żywiole, poniewważ lubię buszować po sklepach. Pewnie większość dziewczyn tak samo postępuje. Prawie na każdym dziale przystanęłam oglądając różne rzeczy. W końcu mąż już nie wytrzymał i zaczął mnie pośpieszać. Z zakupami  przystanęłam jeszcze przez chwilę obok działu ze słodyczami. Wiem, że oni bardzo lubią ciastka produkcji Dr. Gerarda i dlatego mój wzrok wyszukiwał właśnie wyroby tej marki. W końcu znalazłam ciastka francuskie posypane sezamem i pryncypałki. Nie zastanawiając się już dłużej po dwie paczki wrzuciłam do koszyka i stanęliśmy w długiej kolejce przy kasie. teściowie bardzo ucieszyli się z zakupów, a najbardziej ze smacznych ciastek.
              

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz