czwartek, 6 października 2016
szybki biszkopt przekładany
Październik to miesiąc zbierania wszystkich plonów z pola. Pierwszego października od samego rana wykopywaliśmy buraczki, marchew, seler, pietruszkę i po usunięciu niepotrzebnych naci zwoziliśmy do domu. Warzywa te przesypywaliśmy piaskiem, żeby dłużej utrzymały się. W pracach polowych pomagały nam nasze pociechy dwunastoletni Marcinek i trzynastoletni Kamil. Przez cały dzień ciężko pracowaliśmy, ale zdążyliśmy wszystko zwieź. Nawet mąż na koniec zorał pole. Wykorzystaliśmy piękną, słoneczną pogodę. Wieczorem zadzwoniła teściowa i zapowiedziała wizytę na obiad. Nie śmiałam jej odmawiać, ponieważ prawdopodobnie pogniewała by się. Po kąpieli zrelaksowana wzięłam się za pieczenie jakiegoś ciasta. Długo się zastanawiałam co na szybko wymyśleć. zdecydowałam się na upieczenie prostego biszkoptu. Podłączyłam mój stary, wysłużony robot. W czasie miksowania wychodził z niego smrodek. Pewnie coś się przepala. Po kilku minutowej pracy wydobyły się z niego iskierki ognia. Natychmiast wyłączyłam wtyczkę z gniazdka, a biszkopt dokończyłam ubijając trzepaczką. Suche składniki wsypałam do ubitych jajek i delikatnie wymieszałam. Gdy ciasto znalazło się w piekarniku, to zabrałam się do zrobienia galaretki z jabłkami. Dwie galaretki agrestowe i jedną galaretkę cytrynową rozpuściłam w litrze gorącej wody. Pięć jabłek kwaśnych obrałam i utarłam na dużych oczkach. Potem jabłka wsypałam do tężejącej galaretki.
W szafce miałam dwie paczki biszkoptów morelowo śmietankowych i połowę paczki kremisiów produkcji Dr. Gerarda. Biszkopciki morelowe wykorzystałam jako warstwę do ciasta. Wystudzony biszkopt podzieliłam na dwie części. Jedną część położyłam z powrotem do blaszki. Wierzch posmarowałam połową galaretki jabłkowej. Na nią ułożyłam biszkopciki Dr. Gerarda. Następnie posmarowałam resztą galaretki i przykryłam drugą częścią biszkoptu. Na drugi dzień ciasto wszystkim bardzo smakowało.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz