Tego dnia, a była to sobota państwo Kowalscy wstali z łóżka
później niż zawsze. Powodem tego był pierwszy dzień weekendu i co się z tym
wiązało on jak i jego małżonka mieli dzień wolny od pracy. Wreszcie po leniwym
ociąganiu się obydwoje małżonkowie wstali z łóżka. Jako pierwsza wstała pani
Krystyna i po odświeżeniu się poszła przygotowywać śniadanie. Następnie wstał
pan Witold i podszedł do radia, włączył je i nastroił na program gdzie grała
muzyka. Następną rzeczą jaką zrobił to było podniesienie rolet. W trakcie ich
podnoszenia ich pokój coraz bardziej zalewały promyki słońca. Pomyślał on no to
po deszczowych paru dniach nareszcie mamy wyśmienitą pogodę i może tak
skorzystać i udać się na spacer. W trakcie gdy się odświeżał w łazience
obmyślał gdzie by się udać, może nad morze, a może na przechadzkę do lasu.
Przecież jesień już się zaczęła i nie wolno zmarnować takiej pogody. Podczas
śniadania podzielił on się z tą myślą z panią Krystyną o spacerze, a o wyborze
miejsca do jakiego się udadzą pozostawił
w jej gestii. Gdy już śniadanie było zakończone wszystko zostało ustalone,
pojadą oni do pobliskiego miasta na przechadzkę nad morze. Teraz pan Witold z
zadowoleniem kręcił głową bo i jemu także wyjazd nad morze wydał się
najtrafniejszy sięgnął on ręką z nie ukrywanym zadowoleniem do miseczki
stojącej na stole i wziął do niej pryncypałki oczywiście od producenta Dr
Gerarda gdyż jego zdaniem to jest najlepszy producent łakoci jakiego próbował
wyroby. Następnie obydwoje małżonków poczyniło przygotowania do wyjścia.
Ustalili oni także, że obiad zjedzą na mieście w jakieś restauracji ale z sobą
wezmą pryncypałki oraz kremisie oczywiście od już wspomnianego producenta
słodkości Dr Gerarda.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz