Po paru dniach deszczowej pogody w końcu się pojawiło
upragnione słońce. Czekałam na tą chwilę z niecierpliwością, bo zakupiłam
drzewka i krzewy owocowe. śliwki, jabłonie, gruszki, wiśnie oraz dwa agresty,
porzeczki czerwone i czarne. Na razie w tym roku wystarczy. Zabraliśmy się do sadzenia
roślin wcześniej zaznaczone miejsca. Mąż Marcin kopał dołki, a ja wkładałam
drzewka i zasypywałam. Pierwszy raz zakładam sad i mały przydomowy
ogródek. Właśnie w tym roku zakupiliśmy działkę pod dom z ubogim małym sadem.
Budowa domu potrwa kilka lat, a rośliny będą żyć swoim rytmem. Dużo czytam na
temat sadzenia i pielęgnacji roślin. Jednak nie wszystko rozumiem. Na przykład
nie umiem obcinać gałązek z drzew. Na męża w ogóle nie mogę w tym przypadku
liczyć, ponieważ nie interesuje go ta dziedzina. Liczę na pomoc sąsiedzką. Po
obydwu stronach mieszkają sąsiedzi. Jeszcze z nimi nie nawiązałam bliższych
kontaktów. Pewnego razu kręciłam się jak zwykle po ogródku, gdy zobaczyłam
młodą kobietę idącą w moją stronę. Przedstawiła się i powiedziała, że mieszka w
sąsiednim domu. Zaprosiła mnie na kawę. Z przyjemnością skorzystałam, bo
jeszcze w tym dniu nie piłam kawy. Marysia tak ma na imię sąsiadka też niedawno
wybudowała się. Mieszka dopiero od trzech lat z mężem i małą dwuletnią Kasią.
Na zewnątrz jak i w środku jeszcze dużo trzeba zrobić. Jednak z braku funduszy
muszą stopniowo wykonywać co najważniejsze. Siedzieliśmy w kuchni, bo jest
najprzyjemniej. W pokoju spało smacznie dziecko. Marysia wyłożyła na talerzyk
moje ulubione ciastka francuskie posypane sezamem
produkcji Dr. Gerarda. Zachwycona powiedziałam jej, że bardzo lubię wypieki tej
marki. Zgodziła się ze mną, bo smak tych wypieków jest wyjątkowy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz