Witam
serdecznie. Jest wtorek, właśnie wróciłem z treningu piłkarskiego mojej córki. Teraz
jest czas na kawę i „PRYNCYTORCIK” firmy dr Gerard. Siedzę i słucham TV. To, co
do mnie dociera, podnosi mi ciśnienie. Wolałbym nie komentować tych news-ów, bo
musiałbym użyć niecenzuralnych słów. Wolę podzielić się z Wami lepszymi
chwilami. Nie pisałem kilka dni, więc nazbierało się tematów. Zacznijmy od
przełomu w edukacji mojego Tomka. Nauka w klasie czwartej, to już nie zabawa. Można
załapać tak zwaną „Pałę” za byle, co. Za brak zeszytu, za brak pracy domowej,
za nie przygotowanie pierwszej strony w zeszycie, czy za brak farb. Przykre, ale
prawdziwe. Pocieszam się tym, że w sporcie mój syn się odnalazł. Na lekcjach WF
jest chwalony przez nauczyciela. Jednocześnie, jako dobry piłkarz, jest bardzo
często faulowany. Drugim tematem jest uprawianie sportu przez moją córeczkę. Z ogromną
radością bierze udział w treningach i w sobotę wybiera się z nami na mecz
reprezentacji Polski U-19. Pójdziemy tam całą rodziną. A w życiu codziennym
moja Tosia jest uczniem przedszkolnego oddziału zerowego. Ostatnio oznajmiła,
że kocha Olka i On ją kocha. Że wyjdzie za niego. Co wy na to? Ma już pięć lat.
Kolejną sprawą jest moja rocznica ślubu, o której już wcześniej wspominałem. Ostatnio
w sobotę byliśmy na urodzinach mojej bratanicy. Kończyła dziewięć lat. Jubilatka
bardzo intensywnie zajęła się komputerem. A gośćmi zajęli się rodzice. Dzieci siedziały
w Minecraft a my przy stole. Bratowa przygotowała pyszne ciasto na herbatnikach
i z masą budyniową, ale moja Tosia i tak wolała „Kremisie”. Dobrze, że
gospodyni to przewidziała i miała te pyszne ciastka „dr Gerard”.
Jeszcze
mógłbym opisać wiele innych wydarzeń z ostatnich dni. Jednak znudziłoby się Wam
w połowie. Pozdrawiam L K.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz