Jesień.
Mamy
typową polską jesień. Przyszła do nas jeszcze wtedy kiedy na
dworze mieliśmy piękną słoneczną pogodę aż trudno było
uwierzyć, że nadeszła ta pora roku. Ja nie przepadam za jesienią
bo zawsze kojarzy mi się z szarymi, pochmurnymi, wietrznymi dniami.
Jak mamy słońce to przyjemnie pospacerować ulicami czy w
najbliższym parku po opadających liściach. Chodzi się i chrupią
pod stopami. Jak mój syn był młodszy uwielbiał biegać po takiej
pierzynce puchowej utworzonej z kolorowych liści. Nawet zdarzało
mu się kłaść i kulać. Na koniec zawsze się nimi rzucaliśmy i
podrzucaliśmy je wysoko w górę a potem one lekko opadały w dół.
Śmiech, radość i fantastyczna zabawa. Na koniec szliśmy alejkami
pełnymi drzew kasztanowych i razem zbieraliśmy prześliczne brązowe
kasztany oraz kilka żołędzi a najlepiej jak by jeszcze miały
czapeczki. Plecaki mieliśmy oboje pełne i było co dźwigać. A w
domu robiliśmy z naszych jesiennych skarbów fantastyczne wesołe
ludziki. Czas bardzo szybko mija dzisiaj mój syn na spacerze zbiera
dla mnie kasztany ale służą nam do jesiennych dekoracji. Właśnie
wczoraj kiedy pogoda była typowo jesienna deszcz, plucha i
przenikający zimny wiatr zrobiliśmy sobie gorącą pachnącą
czekoladę. Ja wyciągnęłam paczkę naszych ulubionych ciastek dr
Gerarda PRYNCYPAŁKI i razem wspominaliśmy nasze wyprawy
jesienne. Teraz pada deszcz będą grzyby więc całą rodziną
będziemy mogli się na nie wybrać niech tylko dobrze rosną. Do
bigosu czy do barszczu jak znalazł a przy okazji relaks wśród
szumiących drzew. Jednak jesień jest fajna bo można razem w te
coraz krótsze dni spędzać wspólne wieczory na wspomnieniach lata.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz