środa, 26 października 2016

Pomocne ciastka Dr Gerarda

Witam. Za kilka dni zbliża się Święto Zmarłych. Z tej okazji pojechałam z rodziną na cmentarz, by posprzątać groby osób, którzy odeszli już z naszej rodziny. Na dworze nie było ciepło, szalał zimny wiatr. Postanowiliśmy nie zostawiać jeszcze żadnych bukietów, ponieważ wiedzieliśmy , że i i tak wiatr pozrzuca je z grobowców. Umyliśmy tylko zakurzone pomniki, zapaliliśmy znicze i tacy zmarznięci udaliśmy się do samochodu. Cmentarz znajdował się kilkanaście kilometrów od naszego domu. Kiedy chcieliśmy odpalić samochód, okazało się ze on nie ma zamiaru odpalić. Cisza. Nie wiadomo co z nim się stało. Mąż się zdenerwował, dzieciaki pomarznięte, a tu ani żywej duszy. Postanowiłam uspokoić moją rodzinę. Na głos powiedziałam, spokój, zaraz będzie wszystko ok. Mąż dziwnie na mnie popatrzył, tym bardziej , że ja się na samochodach nie znam. Dzieci wytrzeszczyły oczy i czekały co będzie dalej. A ja z uśmiechem na twarzy wyciągnęłam najpierw termos z gorącą herbatą. Był szmer podziwu. A następnie przepyszne kruche ciasteczka ,,Dr Gerarda”. Wiedziałam, że im się to spodoba. Wlałam każdemu do kubeczka herbatę i podałam Tricki kakaowe, Tricki śmietankowe oraz Andruty  kokosowe. Oczywiście, nie wszystkie naraz. Moja rodzina z wielkim apetytem pałaszowała ciasteczka, popijając gorący napar. Kiedy mąż trochę ochłoną, otworzył maskę samochodową i okazało się , że wysiadła jakaś mała rzecz. Nie powiem Wam co to było, bo się na tym nie znam. Ale po chwili ruszyliśmy do domu podjadając nadal Tricki i Andruty. Po drodze zrobiliśmy jeszcze małe zakupy i dokupiliśmy produkty firmy ,,Dr Gerard”. Z tymi łakociami to i jesień i zepsuty samochód nie straszny. Pozdrawiam.

1 komentarz: