poniedziałek, 19 października 2015

Ciasto jabłkowo-serowe na "mafijnym" spodzie



Był piękny słoneczny dzień. Zadzwoniłam rano do koleżanki z zapytaniem czy miałaby chęć wybrać się po południu na spacer. Okazało się, że źle się czuje i musi niestety zostać w domu. Zaproponowałam: jeśli nie ma nic przeciwko to wpadnę do niej na chwilkę. Byłyśmy umówione. Pomyślałam, iż do chorej osoby nie wypada iść z pustymi rękami. Postanowiłam zrobić jakieś ciasto. Nie miałam dużo czasu zatem jak zwykle postawiłam na szybki przepis bez pieczenia. Miałam za to wyśmienite markizy Mafijne Black od Dr Gerarda. Będą doskonałym spodem do ciasta jabłkowo-serowego. Przedtem jeszcze szybciutko odwiedziłam sklep spożywczy w celu zaopatrzenia się w pozostałe niezbędne składniki i zabrałam się do pracy. Przygotowując ciasto myślałam o zaletach tego deseru, biorąc pod uwagę fakt, że jest on dedykowany dla chorej osoby. Nie było w nim żadnych tłustych i słodkich mas tylko kwaskowe, jabłkowe nadzienie z dodatkiem owocowej galaretki i pożywna masa serowa. Do tego smakowitym uwieńczeniem całości były przepyszne markizy Dr Gerarda. Część ciasta na markizowym spodzie zostawiłam dla męża, część wzięłam dla koleżanki. Po drodze zrobiłam drobne zakupy, o które prosiła. Przez całą drogę musiałam uważać by nie zniszczyć delikatnego ciasta. W końcu bezpiecznie dotarłam do mieszkania chorej koleżanki. Faktycznie Ewa, bo tak jej na imię, złapała jakieś wstrętne przeziębienie. Cały czas kichała i wycierała nos w chusteczkę. Przemknęło mi przez głowę, że ja też mogę się zarazić. Miałam nawet wyrzuty sumienia, iż nie potrzebnie narażam siebie i męża. My tak ciężko przechodzimy wszelkie przeziębienia. Z drugiej zaś strony koleżanka jest tu sama. Jej rodzice to starsi już ludzie, niedomagają i mieszkają dość daleko na wsi. Stwierdziłam, że mimo wszystko w tej sytuacji dobrze zrobiłam odwiedzając ją.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz