wtorek, 27 października 2015

Czas na zakupy




   Porządki porządkami, ale trzeba pomyśleć również o innych obowiązkach. Trzeba zrobić jakieś zakupy, bo środki chemiczne przydałoby się uzupełnić… A i zasoby lodówki uzupełnić. Tak więc po wyjściu z piwnicy, poszedłem wziąć prysznic, po czym skierowałem się do kuchni aby zrobić sobie kawę i zjeść jeszcze kilka wspaniałych ciastek od Dr. Gerarda. Akurat zostały mi jeszcze dwie „Markizy”, to będą jak znalazł. Ciastka smakowały niezwykle – jak zawsze zresztą. Kawy zostało mi jeszcze pół kubka i przydałoby się jeszcze jakieś pyszne ciasteczko… Przeszukałem jednak wszelkie zakamarki gdzie mogły być jeszcze zakamuflowane, ale niestety – już więcej nie znalazłem ani jednego i trzeba było obejść się smakiem. Stwierdziłem jednak, że sobie odpuszczę ciastka w tej chwili. Jak pójdę na zakupy, to zrobię sobie zapas na czas dłuższy. Zacząłem się przebierać. Pozostałą kawę sączyłem łyk po łyku. Za każdym łyczkiem jednak powracała chęć przegryzienia jakiegoś ciasteczka. Otworzyłem jedną stronę szafy aby wyjąć kurtkę. Potem drugą stronę, żeby zabrać plecak. Kiedy go złapałem, to poczułem że coś w nim się znajduje. Zastanowiłem się, co tam może być… Jednak po otwarciu wszystko było jasne. To były fantastyczne „Biszkopty” – firmy Dr. Gerard - których nikt nie wyciągnął ze środka po ostatnich zakupach! Ucieszony niezwykle, zdjąłem z powrotem buty i poszedłem dopić resztę kawy, oraz zjeść z ochotą ciasteczko. Teraz już w pełni zadowolony, mogłem iść na zakupy. Po wyjściu z domu, zaskoczyła mnie rzecz taka, że z żelaztwa które wyniosłem aby odwieźć później na złom, nie było ani śladu. „Zbieracze puszek” nie przepuszczą żadnej okazji! Kumpel kiedyś opowiadał mi, że kupił sobie nową metalową wycieraczkę – rano nie było ani wycieraczki, ani metalowej kratki na której owa wycieraczka leżała. Od tej pory kumpel stał się posiadaczem pięknego owczarka alzackiego, bo zabierali się jeszcze za bramę, tylko widocznie była za ciężka i nie dali rady. No dobra, ale my tu gadu-gadu, a czas leci. Do sklepu doszedłem, zakupów dokonałem takich jak chciałem. I nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, bo do skupu złomu nie muszę jechać! Szkoda tylko, że opadłych liści nikt podkradać nie chce, tak jak złomu…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz