RAFAELLO
Październik jest miesiącem obfitującym w solenizantki pracujące z nami w biurze. Następną październikową szczęściarą jest Urszula, która ma imieniny niecały tydzień później od Jadzi. Ulka nie lubi siedzieć za długo w kuchni i z reguły kupuje gotowe ciasto, aby nas poczęstować. Tym razem zaskoczyła nas pozytywnie przyniesionym domowym ciastem. Zdziwione pytałyśmy jakim cudem ktoś zaciągnął ją na tak długo do kuchni. Z udawaną obrażoną miną odpowiedziała, że skoro my umiemy upiec coś smacznego, to ona również może się czegoś nauczyć. Nie gadaj bzdur, odpowiedziałam, przecież to nie o umiejętności chodzi tylko o czas spędzony podczas przygotowywania ciasta. Ty zawsze mówiłaś, że szkoda ci czasu na takie bzdury skoro są dobre gotowe produkty. Z tryumfującą miną odwinęła z foli aluminiowej przyniesioną blachę. Zaczepnie powiedziała - a kto ci powiedział, że siedziałam nad tym godzinami? Naszym oczom ukazało się najprawdziwsze rafaello zrobione domowym sposobem. Muszę przyznać, że super smakowało. Zawartość blachy szybko znalazła zwolenników, hihihi. Marek przeszkolony przez nas z wiedzy, z której firmy są najlepsze ciasteczka, ochoczo skomentował, że jak się używa krakersów z firmy Dr Gerard do zrobienia ciasta, to już jest połowa sukcesu. Całe towarzystwo nagrodziło go wybuchem serdecznego śmiechu. No, ale wracając do ciasta, to przyznaję mu rację. Bardzo lubię rurki, pierniczki z firmy Dr Gerard i chętnie widzę je na moim stole podczas picia codziennej kawy jak i w jakimś szczególnym dniu . Wiem doskonale, że zawsze są świeże i smaczne i na pewno wzbudzą uznanie wśród moich potencjalnych gości. Podczas wesołej rozmowy przy kawie i kawałku rafaello przyniesionego przez Ulkę nasza urocza solenizantka wyznała z łobuzerskim uśmiechem, że to jej sąsiadka zrobiła to pyszne ciacho. Ona za to zadbała o naszą ciekawość i przyniosła przepis na to cudo. Trzeba przyznać, że wybrnęła z tej sytuacji rewelacyjnie, hihihi.
Oto przepis:
Oto przepis:
Kilka paczek krakersów z firmy Dr Gerard (ilość zależy od wielkości blachy, będzie potrzebne kilka warstw).
2 budynie śmietankowe ugotować według przepisu i ostudzić, aby zapobiec powstaniu kożucha najlepiej jest przykryć garnek pokrywką),
Kostka margaryny Kasia
2 paczki wiórków kokosowych
Przygotowanie kremu:
Margarynę pokroić na mniejsze kawałki i ucierać mikserem stopniowo dokładając ostudzony budyń, jak krem osiągnie jednolitą konsystencje dosypujemy wiórki kokosowe i jeszcze chwilę miksujemy (odrobinę wiórków kokosowych zostawiamy do dekoracji na wierzch), jeśli dla nas jest krem za mało słodki to dodajemy pół szklanki cukru podczas miksowania margaryny. Układamy krakersy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia lub folią aluminiową do pakowania artykułów spożywczych. Na ułożone krakersy wykładamy część kremu, przykrywamy kolejną warstwą krakersów. To od nas zależy ile chcemy warstw. Te przyniesione przez Ulkę miały cztery krakersowe piętra. Na wierzch smarujemy odrobiną kremu i posypujemy całość resztą wiórek kokosowych. Potem wszystko zabezpieczone folią trafia na noc do lodówki. Po tych kilku godzinach mamy gotowy słodki pyszny poczęstunek.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz