piątek, 23 października 2015

Rozmowy przy obiedzie



Po południu wyszłam na podwórze. Nakarmiłam dwa koty, moje pieszczochy. Z zadowoleniem patrzyłam jak jedzą. One także okazywały zadowolenie głośnym mruczeniem. Przycupnęłam przy nich i wygłaskałam ich grzbiety, nie zważając, że przeszkadzam im podczas posiłku. Ale one nie protestowały. Zdawało się nawet, że mruczą jeszcze głośniej. Dałam wreszcie spokój kotom i zabrałam się za zamiatanie liści wokół drzwi wejściowych do domu. Suche liście swoim szelestem zwabiły jednego z kotów. Teraz to on mi zaczął przeszkadzać. Bawił się wokół miotły skakał i chwytał coś łapkami, to znowu się zaczajał i rzucał się na wyimaginowaną zdobycz. Z uśmiechem na ustach obserwowałam jego poczynania i uważnie omijałam miotłą jego drobne kocie ciałko, by nie zrobić mu przypadkiem krzywdy. W pewnym momencie na podwórze wbiegły Marta i Ola – moje bratanice. Dziewczyny właśnie wróciły ze szkoły. Uścisnęłyśmy się na powitanie. Jedna z dziewcząt wzięła na ręce bawiącego się kota i przytuliła go do siebie. Skorzystałam z tej chwili i zebrałam do kosza zamiecione liście. Wówczas ich mama wyjrzała z domu i upomniała je by nie bawiły się kotem tylko przebrały się i zeszły na obiad. Ja również wróciłam do domu. Towarzyszyłam dziewczynom przy obiedzie. Rozmawiałyśmy o nowej szkole Oli i jej chłopaku. Młodsza bratanica Marta zdradziła mi tajemnicę, że także od  dwóch tygodni spotyka się z pewnym chłopakiem. Ich mama przygotowywała dziewczynom deser z gorącego mleka z musli. Aby wzbogacić smak dania dosypała na koniec gotowania do garnuszka smacznych i pożywnych ciastek wit’AM od Dr Gerarda. W międzyczasie włączała się do naszej wesołej rozmowy. Nie ukrywała swych obaw o nowe znajomości córek. Dziewczyny obracały wszystko w żart i obiecywały, że będą na siebie uważać. No cóż taka już kolej rzeczy - powiedziała bratowa stawiając na stole parujące półmiski wypełnione po brzegi gorącym deserem z ciasteczkami wit’AM od Dr Gerarda.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz