Deszczowe dni ciągną się jeden za
drugim, wszystkie tak samo monotonne i smutne. Nic nie zwiastuje poprawy
pogody. Wieczory stają się coraz dłuższe a minione lato tak odległe i tak
nierealne jak sen. W takich chwilach często sięgam po interesującą mnie
lekturę. Z książką czas płynie szybciej i z pożytkiem dla mnie. Tego wieczoru
czytanie jednak mnie nie wciągnęło. Za mało ruchu na świeżym powietrza.
Sprawdziłam pogodę. Ze spaceru jednak nic nie będzie. Wciąż zastanawiając się
nad znalezieniem odpowiedniego, wciągającego zajęcia weszłam do kuchni i
wówczas mnie olśniło. Wypróbuję przepis, który niedawno dostałam od mojej
bratowej. Gdy wezmę się do roboty to za chwilę zapomnę o znużeniu ciągłym
przesiadywaniem w domu. A pora jest już najwyższa aby zrobić coś do zjedzenia,
bo zaczyna burczeć w brzuchu. Najpierw wyjęłam wszystkie produkty potrzebne do
przygotowania deseru. Niestety okazało się, że nie mam najpotrzebniejszego
składnika – najsmaczniejszych Rurek Śmietankowych od Dr Gerarda. Wizja
bezczynności zmobilizowała mnie do wyjścia na pieską pogodę w poszukiwaniu
sensu działania. To wyjście dobrze mi zrobiło. Po powrocie poczułam się
przyjemnie orzeźwiona. Z ogromnym zapałem wzięłam się do ubijania śmietanki
kremówki. Resztę czynności takich jak przygotowanie musu owocowego lub
zrobienie sosu czekoladowego zajęło mi dosłownie chwilkę. Wszystkie składniki
rozmieściłam w dwóch pucharkach. Na koniec udekorowałam deser Rurkami
Śmietankowymi od Dr Gerarda i oprószyłam delikatnie kawą rozpuszczalną.
Przygotowanie deseru było i łatwe i przyjemne. Ale najprzyjemniejsze okazało
się delektowanie się przysmakiem. Gdy ukazało się dno pucharka sięgnęłam na
powrót po swoją lekturę. Tym razem czytanie wciągnęło mnie bez reszty a mój kochany
mąż pozmywał zabrudzone naczynia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz