czwartek, 22 października 2015

Moja lektura



Deszczowe dni ciągną się jeden za drugim, wszystkie tak samo monotonne i smutne. Nic nie zwiastuje poprawy pogody. Wieczory stają się coraz dłuższe a minione lato tak odległe i tak nierealne jak sen. W takich chwilach często sięgam po interesującą mnie lekturę. Z książką czas płynie szybciej i z pożytkiem dla mnie. Tego wieczoru czytanie jednak mnie nie wciągnęło. Za mało ruchu na świeżym powietrza. Sprawdziłam pogodę. Ze spaceru jednak nic nie będzie. Wciąż zastanawiając się nad znalezieniem odpowiedniego, wciągającego zajęcia weszłam do kuchni i wówczas mnie olśniło. Wypróbuję przepis, który niedawno dostałam od mojej bratowej. Gdy wezmę się do roboty to za chwilę zapomnę o znużeniu ciągłym przesiadywaniem w domu. A pora jest już najwyższa aby zrobić coś do zjedzenia, bo zaczyna burczeć w brzuchu. Najpierw wyjęłam wszystkie produkty potrzebne do przygotowania deseru. Niestety okazało się, że nie mam najpotrzebniejszego składnika – najsmaczniejszych Rurek Śmietankowych od Dr Gerarda. Wizja bezczynności zmobilizowała mnie do wyjścia na pieską pogodę w poszukiwaniu sensu działania. To wyjście dobrze mi zrobiło. Po powrocie poczułam się przyjemnie orzeźwiona. Z ogromnym zapałem wzięłam się do ubijania śmietanki kremówki. Resztę czynności takich jak przygotowanie musu owocowego lub zrobienie sosu czekoladowego zajęło mi dosłownie chwilkę. Wszystkie składniki rozmieściłam w dwóch pucharkach. Na koniec udekorowałam deser Rurkami Śmietankowymi od Dr Gerarda i oprószyłam delikatnie kawą rozpuszczalną. Przygotowanie deseru było i łatwe i przyjemne. Ale najprzyjemniejsze okazało się delektowanie się przysmakiem. Gdy ukazało się dno pucharka sięgnęłam na powrót po swoją lekturę. Tym razem czytanie wciągnęło mnie bez reszty a mój kochany mąż pozmywał zabrudzone naczynia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz