Poczta czynna do
20:00. Pozostało mi 10 minut. Nawet żebym poprosił Roberta Kubicę o
podwiezienie to i tak nie zdążę. A jeszcze będziemy „dachować”, albo urwiemy
koło… Trudno – przesyłkę odbiorę jutro… Mam jeszcze coś do kupienia –
przeglądnę zatem strony, może się na coś zdecyduję… Zostały mi jeszcze dwa
ciastka „Markizy” ze spotkania z Martyną i Jackiem – to doda mi olśnienia i
polepszy podjęcie trafnej decyzji.
Zakupu dokonałem.
No to teraz na pocztę, po awizowaną przesyłkę… Ale – zaraz, zaraz… Przecież to
co wczoraj kupiłem, też musi trafić na tę samą pocztę… Zadzwonię zatem i
poproszę, żeby przywieźli mi je razem. Zadzwoniłem – pani początkowo nawet nie
chciała słyszeć o czymś takim. Że dwie przesyłki, z różnymi miejscami i datami
nadania. Przekonałem ją jednak, obiecując że zrewanżuję się fantastycznymi
ciastkami Dr. Gerard. Jak dałem słowo że osobiście je przynios1)ę, to pani dwa razy nie trzeba
było powtarzać. Podałem tylko numery obu przesyłek – i załatwione. Następnego
dnia, w południe zajechał przed dom samochód z poczty. Dobrze że nie był z
godzinę wcześniej, bo wtedy znów byłem w sklepie – po ciastka. „Poczciarz”
przyszedł i poinformował że ma dla mnie dwie przesyłki i trzeba potwierdzić
odbiór obu paczek. Zaprosiłem kuriera do środka. Wszedł chętnie. Zauważyłem, że
jego wzrok zatrzymał się na apetycznie wyglądających „Biszkoptach”.
- Może się pan poczęstuje? – Zaproponowałem
- Bardzo chętnie – Bardzo lubię ciastka z firmy Dr. Gerard…
A te „Biszkopty” wyglądają tak apetycznie… - Odpowiedział
- Zapewniam pana, że jeszcze lepiej smakują niż wyglądają. –
Poinformowałem
- Tych jeszcze chyba nie jadłem, ale z całą pewnością jest
tak jak pan mówi. Do tej pory, to wszystkie jakie jadłem z tej firmy, robiły na
mnie bardzo wielkie i pozytywne wrażenie! – Odparł kurier
- I jak – smakują? – Zapytałem
- Są naprawdę wyjątkowe! – Odpowiedział
- To proszę się jeszcze poczęstować. – Zaproponowałem
- Dziękuję – bardzo chętnie! – Odpowiedział kurier
Ja też
podziękowałem za przesyłki – i pożegnaliśmy się. Miałem poprosić aby przekazał
jedno opakowanie pani z pocztowego okienka, ale zrezygnowałem, bo przekonany
byłem o tym, że w jego rękach zawartość tego opakowania nie przetrwałaby dłużej
jak 10 minut. Zaniosłem je za kilka dni. Pani zupełnie się tego nie spodziewała.
Zaskoczona stwierdziła w pierwszej chwili, że absolutnie tych ciastek nie
weźmie. Lecz kiedy zobaczyła na opakowaniu logo firmy Dr. Gerard, stwierdziła
że jeszcze dziś nie piła kawy. Zatem – przydadzą się!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz