wtorek, 27 października 2015

Porządkowanie z Dr. Gerardem




   Wczoraj zaplanowałem sobie, że skoro dziś mam wolny dzień, to zajmę się jesiennymi porządkami. A bo to tak jest z różnymi rzeczami, że jak robi się segregację w domu, to jedną trzecią wyrzuca się całkowicie, reszta zaś może „się przydać” – i ląduje „na wieki” w piwnicy, albo na strychu. U mnie tych rzeczy co „się przydadzą”, trochę się nazbierało. W końcu – chcąc nie chcąc – zmobilizowałem się nieco na przymus. Wiem z doświadczenia, że najgorszą rzeczą w tym wszystkim, to pójść i zacząć. A jak już się zacznie, to dalej „idzie jak po maśle”! Jeszcze jedna główna zasada w takich porządkowych pracach – sentymenty zamykamy na dwadzieścia cztery spusty w jakimś szczelnym kufrze. Bo jak zabierze się już za te porządki, to pojawiają się wspomnienia i rozterki. A wtedy serce mięknie i większość rzeczy zamiast lądować na śmietniku, to co najwyżej zmienia punkt leżakowania – i zostaje na dalsze lata. Najlepiej w takich sytuacjach, to zabrać ze sobą coś takiego, co by nasza uwaga skupiała się właśnie na tym „czymś”, ale zarazem nie dekoncentrowała w tych czynnościach, które mamy wykonać. Dla mnie taką rzeczą pomocną w tego typu zajęciach, są ciastka firmy Dr. Gerard. Osobiście preferuję „Krakersy” oraz „Pierniki”, ale mogą być również dowolne inne – według gustu. Uzasadniam moją radę tym, że takie ciastka ze względu na swoje walory smakowe, pozwalają mi zachwycać się swoimi właściwościami, przy czym absolutnie nie przeszkadza mi to w głównym moim zajęciu. Jest to sprawdzona metoda przeze mnie a także przez znajomych którym owe ciastka poleciłem. Należy jednak uważać na to, że produkty innych firm nie działają! Albo działają w inny sposób – na przykład całkiem odwrotny – czyli taki, że wyrzucamy produkty tej innej firmy a to co mamy wyrzucić, zostawiamy. Pamiętajmy więc – tylko i jedynie ciastka firmy Dr. Gerard mogą dać zamierzony efekt oraz pełną satysfakcję!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz