Witam serdecznie,
kolejny weekend za nami. O pogodzie nie mogę napisać nic dobrego. Deszcz, mżawka,
ulewa, mgła itd. Nawet orliki mojego syna grali mecz w smugach deszczu. Mecz z
liderem naszej grupy przegraliśmy. Dodam, że po dobrej grze. To nie wstyd. A po
meczu mamusia przygotowała ciepłe kakao na rozgrzanie i smaczne pierniczki
firmy „dr Gerard”. Ale najważniejsze miało miejsce w sobotę 17 października. Tego
dnia moja mama ma urodziny. Z samego rana napisałem sms z życzeniami, ponieważ
byliśmy zaproszeni na kawkę po południu. Do południa odwiedziła nas kuzynka z
córkami. Przyniosły do przekąszenia chrupki i najlepsze „Zwierzaki dr Gerarda”.
Tak minęło przedpołudnie. Po delikatnym obiedzie szykowaliśmy się do wyjścia. W
pewnym momencie zadzwoniła do mnie mama z informacją, że brata z bratową nie
będzie. Okazało się, że pojechali na porodówkę. Wszyscy goście urodzinowi rozmawiali
tylko o porodach, ciążach i podobnych tematach. Mama uszykowała pyszne
jedzenie, super słodycze, upiekła piernik a dla dzieci kupiła „Kremisie i
Pryncypałki” firmy „dr Gerard”. Nie wiem czy w ogóle ktoś zauważył te potrawy. Ta
wyczekiwana wiadomość przyszła po godzinie dziewiętnastej. Urodził się
chłopiec. Więc mają parkę. Najbardziej wzruszył się dziadek. Nazwisko ma
kontynuację. Jubilatka też nie mogła spokojnie przejść do normalności. Jako pierwsza
opublikowała zdjęcie noworodka, jako najwspanialszy prezent urodzinowy. To prawda
każda babcia chciałaby by wnuczek czy wnuczka urodziło się w jej urodziny. W naszej
rodzinie się udało. Moje dzieciaki aż krzyczały z radości, że mają malutkiego kuzyna.
A ja mam bratanka i w dodatku mam być Ojcem Chrzestnym. Jestem dumny. A dzisiaj
u mojego syna jest kumpel z klasy. Grają na konsoli w FIFA16, jednak mój
znalazł chwilę, aby pochwalić się, że urodził się jego nowy kuzyn. Pozdrawiam L
K
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz