Co do wyboru trasy,
to zdania były podzielone – mniej więcej równo. Jedni chcieli wracać tym samym
szlakiem – czyli żółtym, część wolała drogę znacznie dłuższą – czyli szlak
niebieski. Kierownik Waldek zaczął uświadamiać wszystkich, że szlakami pieszymi
to na rowerach nie pojeździ. No, chyba że przez jakieś krótkie odcinki, ale tak
naprawdę to będzie więcej męki niż przyjemności. Zresztą doświadczyliśmy już
tego, ni to idąc – ni to jadąc, żółtym szlakiem w tę stronę. Sandra
zaproponowała, żeby w takim razie, wracać trasą rowerową. Kierownik Waldek
ochoczo wyraził zgodę na pomysł Sandry, tyle że poprosił ją jeszcze o to, aby
pokazała na planie, którym to szlakiem mamy wracać! Biedne dziewczę wyobracało
cały ten plan kilka razy dookoła, po czym oddała bez słowa kierownikowi
Waldkowi. Na pytanie, czy wybrała już jakąś trasę, Sandra wzruszyła ramionami…
Natomiast na pytanie kierownika Waldka, czy w ogóle znalazła jakąkolwiek
rowerową trasę z tego miejsca, Sandra przecząco pokręciła głową. Przegryźliśmy
po ciastku… Siedząc w milczeniu, patrzyliśmy gdzieś przed siebie. Po drugiej
stronie rzeki, wzdłuż jej brzegu, powoli toczył się samochód. Dostrzegł go każdy
z nas i wiódł wzrokiem za linią jego jazdy. Grzesiek mieszał ręką w opakowaniu,
daremnie szukając ciastek. Ato zatrzymało się przy punkcie „G” – czyli baraku
gastronomicznym. Po Wieśku nie było widać ani śladu po wcześniejszych
rewelacjach trawiennych. Ela zastanawiała się głośno, skąd tu wziął się ten
samochód. Kierownik Waldek powiedział, że jest tam taka polna droga, która
prowadzi do szosy. Dorota zaproponowała żeby właśnie tamtą drogą wrócić. Każdy
jednak od pewnego czasu miał już tę samą myśl w głowie. Kierownik Waldek
zarządził zbiórkę i powrót na tamtą stronę. Z samochodu wykładano świeży towar.
Jeszcze jakieś drobne zakupy – i ruszamy! W śród produktów które dopiero co
przywieziono, znalazły się również znakomite ciastka z firmy Dr. Gerard. Mocno
zapachniało tymi smakołykami. Zakupiliśmy na drogę pierniczki, markizy, oraz
jeszcze jakieś inne. Wsiedliśmy na swoje pojazdy i ruszyliśmy w trudną i daleką
drogę. Coraz to większy upał dawał się we znaki a przed nami szmat drogi…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz