czwartek, 17 września 2015

Powrót z nad Tanwi




   Co do wyboru trasy, to zdania były podzielone – mniej więcej równo. Jedni chcieli wracać tym samym szlakiem – czyli żółtym, część wolała drogę znacznie dłuższą – czyli szlak niebieski. Kierownik Waldek zaczął uświadamiać wszystkich, że szlakami pieszymi to na rowerach nie pojeździ. No, chyba że przez jakieś krótkie odcinki, ale tak naprawdę to będzie więcej męki niż przyjemności. Zresztą doświadczyliśmy już tego, ni to idąc – ni to jadąc, żółtym szlakiem w tę stronę. Sandra zaproponowała, żeby w takim razie, wracać trasą rowerową. Kierownik Waldek ochoczo wyraził zgodę na pomysł Sandry, tyle że poprosił ją jeszcze o to, aby pokazała na planie, którym to szlakiem mamy wracać! Biedne dziewczę wyobracało cały ten plan kilka razy dookoła, po czym oddała bez słowa kierownikowi Waldkowi. Na pytanie, czy wybrała już jakąś trasę, Sandra wzruszyła ramionami… Natomiast na pytanie kierownika Waldka, czy w ogóle znalazła jakąkolwiek rowerową trasę z tego miejsca, Sandra przecząco pokręciła głową. Przegryźliśmy po ciastku… Siedząc w milczeniu, patrzyliśmy gdzieś przed siebie. Po drugiej stronie rzeki, wzdłuż jej brzegu, powoli toczył się samochód. Dostrzegł go każdy z nas i wiódł wzrokiem za linią jego jazdy. Grzesiek mieszał ręką w opakowaniu, daremnie szukając ciastek. Ato zatrzymało się przy punkcie „G” – czyli baraku gastronomicznym. Po Wieśku nie było widać ani śladu po wcześniejszych rewelacjach trawiennych. Ela zastanawiała się głośno, skąd tu wziął się ten samochód. Kierownik Waldek powiedział, że jest tam taka polna droga, która prowadzi do szosy. Dorota zaproponowała żeby właśnie tamtą drogą wrócić. Każdy jednak od pewnego czasu miał już tę samą myśl w głowie. Kierownik Waldek zarządził zbiórkę i powrót na tamtą stronę. Z samochodu wykładano świeży towar. Jeszcze jakieś drobne zakupy – i ruszamy! W śród produktów które dopiero co przywieziono, znalazły się również znakomite ciastka z firmy Dr. Gerard. Mocno zapachniało tymi smakołykami. Zakupiliśmy na drogę pierniczki, markizy, oraz jeszcze jakieś inne. Wsiedliśmy na swoje pojazdy i ruszyliśmy w trudną i daleką drogę. Coraz to większy upał dawał się we znaki a przed nami szmat drogi…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz