Podróż busem nie należy do najprzyjemniejszego środka
transportu. Teraz one zastąpiły autobusy
i jeżdżą dość często. Ja korzystam z nich rano jeżdżąc do pracy i po południu,
gdy wracam do domu. Są duże korki, a największe w piątki. Wtedy studenci przemieszczają
się nagminnie. Podczas jazdy przeważnie siedzę, z koleżanką. Wtenczas możemy
sobie dowoli pogadać. Ja w torebce zawsze wożę jakieś słodycze. Ostatnio kupiłam bardzo smaczne
ciastka Dr. Gerarda o nazwie multi keks są to kruche ciasteczka oblane
czekoladą deserową. Poczęstowałam nimi
siedzącą obok koleżankę. Tak samo jak ja
przepada za wyrobami Dr. Gerarda. Dlatego chcąc się odwzajemnić innym razem
dała mi witaminki o smaku jabłkowym.
Były wyjątkowo smaczne, a co najważniejsze lekko kwaskowe takie jakie właśnie lubię. W
połowie drogi poczuliśmy spaloną gumę.
Kierowca musiał zatrzymać się i po dłuższych oględzinach nie mógł dalej jechać.
Pojazd był pełen ludzi i zadzwonił o komunikację zastępczą. Za nim przyjechał
autobus, to minęło dwadzieścia minut. Ludzie podenerwowani po pracy narzekali
na opóźnienie w podróży. Podjechał duży
autobus i wszyscy sobie usiedli. Przez ten incydent zjedliśmy wszystko co
mieliśmy w swoich torebkach. Do domu wróciłam bardzo zmęczona i nie chciało mi
się nic robić. Nawet nie jadłam obiadu przygotowanego dzień wcześniej. Na
szczęście nie musiałam gotować, ponieważ został mi i będzie na drugi dzień.
Wczoraj robiłam gołąbki z sosem grzybowym . Są one ulubionym daniem mojego męża.
Zawsze po nich robię łazanki, bo mi zostaje kapusta. Rozbolała mnie głowa i po długim namyśle zażyłam
sobie apap ekstra. Wzięłam sobie szybki prysznic i wskoczyłam do łóżka.
Nazajutrz czułam się wypoczęta nic dziwnego spałam dziewięć godzin.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz