Witam.
Chciałabym dokończyć moją historię, dotyczącą świetlicy osiedlowej ,,Słoneczko,,.
Jak wcześniej już pisałam, patrząc w okno podjadałam moje ulubione kruche
ciasteczka firmy ,,Dr Gerard”, i w tym momencie zobaczyłam jak na środek
okręgu, wszedł młody chłopak z fantomem. Z zaciekawieniem czekałam co będzie
dalej, widziałam jego ruchy, coś tłumaczył ale nie słyszałam tego. W pewnej
chwili ktoś mnie klepnął w ramie . Odwróciłam się . Za moimi plecami stał
starszy pan, i zapraszał mnie do środka;
Proszę niech, Pani wejdzie, dopiero się zaczyna, a dziś mamy ciekawy temat,
udzielanie pierwszej pomocy. Uśmiechnęłam się i podziękowałam. Ruszyłam za
mężczyzną. Weszłam na salę, miejsca jeszcze były wolne, młody prezenter
przestał mówić, uśmiechnął się i wskazał
ręką wolne miejsce. Usiadłam. Tematyka była bardzo ciekawa. Kiedyś
przerabiałam ją w szkole, ale to czego
dowiedziałam się tego wieczoru, bardzo mnie zaskoczyła. Dużo się pozmieniało.
Chłonęłam wiedzę jak gąbka. W jeden wieczór tego się nie da nauczyć,
przećwiczyć. Młody mężczyzna zapraszał wszystkich, na kolejne prelekcje.
Uświadomiłam sobie jakie to jest ważne, pomoże mi to w przyszłości pomoc sobie
jak i bliskim, którzy znajdą się w nietypowych sytuacjach ,zagrażających ich życiu.
Po prelekcji, jeszcze nikt się nie rozchodził, ludzie wstali i podeszli do stołu,
który znajdował się pod ścianą. Na stole były wyłożone na talerzach ciasteczka,
a wśród nich najlepsze Patysie i biszkopty firmy,, Dr Gerard’’. W tym dniu
poznałam swoich sąsiadów, do tej pory nie było do tego okazji. Każdy pozamykany
jest w swoich mieszkaniach i widujemy się tylko czasami na klatce schodowej. Spotkania
świetlicowe okazują się świetną sprawą, nie tylko dla ludzi samotnych ale i dla
rodzin. Od tamtej chwili często bywam na tych spotkaniach, oczywiście z
ciasteczkami ulubionej ww. firmy. Pozdrawiam wszystkich.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz