czwartek, 24 września 2015

Seans filmowy z markizami

Witam. Pewnego dnia ,kiedy siedziałam i odpoczywałam przez telewizorem, ktoś zapukał do moich drzwi. Po chwili okazało się, że przyjechała do mnie ciocia. Starsza pani w kapeluszu i z torbą pełną owoców z jej sadu. Poprosiła o herbatę. Kiedy usiadłam obok niej na sofie, zaczęła opowiadać , że przyjechała do mnie , ponieważ ma kilka spraw do załatwienia. Poinformowała mnie, że zostanie u mnie tylko do jutra. Zajadła się pysznymi pierniczkami ,,Dr Gerard”, i mówiła i mówiła. Po dwóch godzinach opowieści o sąsiadkach ze swojej wioski, krzyknęła z przerażeniem, że zaraz zaczyna się jej serial. Włączyłam cioci telewizor i już jej nie było. Serial pochłonął ją bez pamięci. Po niecałej godzinie, były komentarze, żale, westchnienia itp. Ciocia zaczęła opowiadać mi co było i o czym jest ten serial. Słuchałam z zaciekawieniem. Nigdy nie byłam przywiązana do jakiegokolwiek filmu. Obejrzałam był fajny i tyle. Ale ten w szczególności mnie zainteresował. Po wyjeździe cioteczki, odnalazłam go w komputerze i teraz ja przepadłam. Siedziałam i oglądałam. Od komputera wstawałam tylko po to by coś zjeść i załatwić inne potrzebne rzeczy do funkcjonowania. Nie miałam ochoty nigdzie wychodzić, i nie musiałam, mogłam cały czas oglądać serial. Zajęło mi to kilka dni, od rana do nocy. W tym czasie oczywiście wychodziłam z domu po zakupy, sprzątałam gotowałam i inne takie codzienne sprawy. Ale kiedy tylko mogłam zasiadałam do komputera i podjadając najsmaczniejsze markizy firmy ,,Dr Gerard”, oglądałam. Muszę przyznać że serial bardzo mi się podobał i teraz już jestem na bieżąco. Ktoś pomyśli , że to nie mądre, ale takich niemądrych ludzi jest bardzo wielu. Lubię patrzeć na inne czasy, stroje, kulturę. Pozdrawiam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz