piątek, 18 września 2015

Retrospekcja

Siedzę na kanapie z laptopem na kolanach. Obok mnie leży półmisek wypełniony kruchymi biszkoptami od Dr Gerarda. Co chwilę bezwiednie wyciągam rękę przed siebie i gdy już mam w niej pysznego biszkopta odruchowo wrzucam go do buzi. Staram się tylko przy tym nie nakruszyć na klawiaturę, bo mój mąż tego nie znosi. Wciągnęły mnie bez reszty zdjęcia z naszego ślubu, które odtwarzam sobie właśnie na laptopie. Oglądam je przeżywając wciąż od nowa te najwspanialsze chwile. Tak bardzo starałam się wówczas zapamiętać każdy moment, delektować się nim i przeżywać całą sobą. Teraz oglądając te fotografie są jak żywe obrazy w mojej wyobraźni. Jedynym pomostem łączącym mnie z rzeczywistością są te pyszne biszkopty.  Po chwili dosiadł się mój mąż przynosząc, ze sobą półmisek krakersów do podjadania. Uśmiechnął się do mnie tym swoim ujmującym, szczerym uśmiechem, który uwielbiam odkąd pamiętam i zapytał czy może obejrzeć ze mną nasze zdjęcia. Odwzajemniłam jego uśmiech i przekornie powiedziałam:
–  Pod warunkiem, że będę mogła poczęstować się krakersami.
– Owszem ale nie za wiele, bo chciałbym byś zawsze wyglądała tak jak na tych zdjęciach – odpowiedział przekomarzając się ze mną.
– No coś ty przecież wiesz, że te ciasteczka są dietetyczne. Jak dotąd jem je bez opamiętania i nie przytyłam ani kilograma.
– Dobrze niech ci będzie – uśmiechnął się pobłażliwie – częstuj się kochanie.
Zatopiliśmy nasz wzrok w ekranie. Zebrało nam się na wspomnienia. Zasypaliśmy się nawzajem pytani z serii „A pamiętasz…?”, „A Widziałeś…?” i tym podobnymi. Nie wiadomo kiedy zaczęło się ściemniać za oknami. Wyłączyliśmy komputer. Zdjęcia mogą zaczekać a my powoli musimy szykować się do snu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz