Wspaniałomyślnie pozwoliłam sobie
na dłuższy sen. Po przebudzeniu czułam, że nareszcie porządnie wypoczęłam. Jak
dobrze czasami pozwolić sobie na odrobinę lenistwa. Zwłaszcza po tak
intensywnym okresie jaki oboje z mężem mamy za sobą. Poprzedniego dnia dopiero
wyjechali ostatni nasi goście. Zostaliśmy sami – tylko mąż i ja. Teraz mogliśmy
sobie tak zupełnie swobodnie porozmawiać o naszych sprawach, wymienić się
naszymi przeżyciami i odczuciami. Do tej pory przez ostatni miesiąc mieliśmy
czas dla wszystkich tylko nie dla siebie nawzajem. Stęskniłam się za dawnym
naszym życiem. Lecz teraz wszystko wróci do normy. Wstałam więc i po porannej
toalecie poszłam do kuchni, gdzie mąż właśnie robił nam kawę. Wspólnie
przygotowaliśmy sobie śniadanie. Ja usmażyłam jajecznicę. Mąż zrobił kanapki.
Przy czym porozmawialiśmy o różnościach, dokładnie tak jak dawniej. Zupełnie
jak dawniej po śniadaniu wyciągnęłam z szafeczki pożywne wit’AM od Dr Gerarda.
To takie nasze witaminki na okoliczność rozpoczynającego się dnia. Wówczas tak
naprawdę poczułam, że wracamy do naszego dawnego życia. Po naszym porannym
rytuale postanowiliśmy wybrać się na zakupy. Wrześniowa pogoda po upalnym
sierpniu nadal rozpieszcza wspaniałą pogodą. Nie wiadomo do kiedy będzie tak
ciepło. Dlatego trzeba korzystać ze sprzyjającej aury ile się da. Idąc do
sklepu skusiliśmy się na wstąpienie do parku. Niespodziewanie w ostatnim czasie
zainstalowano nową fontannę. Usiedliśmy naprzeciwko niej aby nacieszyć oko. To
było naprawdę miłe, spokojne i romantyczne przedpołudnie we dwoje od bardzo
dawna. Tyle się wokół nas działo ostatnimi czasy, muszę przyznać, że samych
dobrych rzeczy. Mieliśmy mnóstwo serdecznych ludzi dookoła nas. Wiele radosnych
wspaniałych chwil przeżyliśmy. Ale byliśmy już zmęczeni. I ten powrót do
szarego przewidywalnego życia okazał się jak najbardziej wskazany.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz