Czas zajęć dobiegał końca. Było już po południu, lekki
wiaterek rozwiewał liście drzew, które mieniły się kolorami od jasnego żółtego
do głębokiej czerwieni. Spacerowałem wolnym krokiem alejką poklasztornego
parku, w melancholijnym nastroju. Smutek się pogłębiał kiedy widziałem na
parkowych ławkach przytulające się pary zakochanych ludzi. Bliski rozpaczy,
przytłoczony przez samotność nagle doznałem olśnienia i z głębi mej
podświadomości wynurzył się jasny i prosty sposób na rozwianie tych czarnych
chmur, które nieomalże zaćmiły całkowicie bramy mojej percepcji. O kwadrans
drogi od tej sporej połaci zieleni, w której się znajdowałem, w starej
przedwojennej kamienicy znajdowała się znana przez wszystkich fascynatów
słodyczy cukiernia Dr Gerarda.
Z nieśmiałym uśmiechem na ustach przekroczyłem próg tego
przybytku gdzie powitała mnie jak zawsze uśmiechnięta, emanująca pozytywną
energią Pani sklepowa. Zarówno ona jak i ja wiedzieliśmy co jest moim magicznym
sposobem na jesienną chandrę.
- Witam – powitała mnie głosem pełnym ciepła – Co Pan sobie
dzisiaj życzy, czy zgadłam, że to co zawsze ?
- Tak – odparłem uradowany – Poproszę trzy KREMISIE i
wyjątkowo opakowanie MAFIJNYCH. Po zapłacie i otrzymaniu ich od Pani sklepowej
zasiadłem za stołem na wygodnej sofie, gdzie z pasją począłem się delektować
każdym kęsem ulubionego przysmaku. Wyrzut endorfin spowodowany konsumpcją
słodkiego panaceum, szybko wyeliminował z umysłu wszelki smutek i gorycz. Po
zjedzeniu jednego ciastka, resztę schowałem do plecaka, skłoniłem się
grzecznie, pożegnałem, na co w odpowiedzi usłyszałem słodko brzmiące – Do
zobaczenia. Teraz cały w skowronkach, powracając przez park w duchu życzyłem
szczęścia zakochanym parom, którym wcześniej zazdrościłem i których widok
wprawiał mnie w przygnębienie. Nawet jednym KREMISIEM podzieliłem się ze
stadkiem gołębi, które spotkałem w powrotnej drodze do domu, niesiony na
skrzydłach radosnego nastroju. A jednego zachowałem sobie na potem i opakowanie
MAFIJNYCH abym w razie spadku nastroju mógł je znów podnieść. Jak to dobrze, że
to właśnie ta cukiernia jest tak blisko domu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz