poniedziałek, 21 września 2015

Codzienny obowiązek




   Już piąta… Trzeba wstawać! Przepłuczę tylko oczy, wrzucę dres i z Dżekim na spacer… Ech, wieczorem padało a temu kłapouchowi zachciało się łazić po jakimś kretowisku… Przecież muszę jeszcze wyczyścić buty.

- Zamknij się „potworze” jeden! Jeszcze ciemno przecież – pobudzisz wszystkich! Głupie futro szczekać mi tu będzie… Dziś za karę zostajesz – właź do kosza i się nie odzywaj! Butów człowiek nie może wyczyścić, bo ten o piątej rano drze japę… Jeszcze jakieś ciasteczko na drogę – dla tego poczochrańca, no i dla mnie jedno też… No i co piszczysz? Powiedziałem że masz siedzieć w koszu – to wynocha na swoje spanie! Ciastko jest tylko dla mnie a „poczochraniec” – to o sobie mówiłem, bo się jeszcze nie czesałem a nie o tobie. Skubaniec… Skąd on wie o tym, co ja myślę…? O, ciastka się skończyły… Trzeba kupić. Sklep dopiero od wpół do siódmej otwierają… Ale to nic… Dżeki – noga! Uważaj bo wpadniesz w poślizg na zakręcie! Jeszcze łeb rozwalisz… A nie masz ubezpieczenia zdrowotnego!

   Było jeszcze dość mokro, ale nie padało. Różnice temperatur pomiędzy dniem a nocą – zwłaszcza rankiem - są już dość spore. Wczoraj w dzień było powyżej +20 stopni C, a teraz jest poniżej +10 stopni. Lecz temu „rozczochranemu bydlakowi” nie przeszkadza żadna pogoda. Obojętne – czy jest +40, czy -30, zawsze jest zadowolony! Skąd te futrzaki mają aż tyle chęci i energii do biegania… I czy to jest intuicja, czy wiedza – na przykład jeśli chodzi o to, że doskonale wiedzą kiedy się je gdzieś zabierze, albo nie zabierze… Albo, że pozwala się jemu coś zjeść, albo nie pozwala… Mój „rozczochrany”, jest okropnym łakomczuchem – nota bene, tak samo jak i jego pani… Z tym że: Dżeki – nawet bez słów i gestów – wie doskonale kiedy pozwala się jemu na zjedzenie, oraz kiedy się mu nie pozwala. Pani natomiast zawsze jest przekonana, że może… Wyjątkiem są jedynie produkty firmy Dr. Gerard… Tym to się nikt nie oprze – nawet ja! Tyle że żona preferuje „Markizy” – a ja lubię najbardziej „Pryncypałki”. Futrzak pożera wszystkie! Dziś się nam skończyły – niestety, ale za chwilę otwierają sklep, to zrobię jakieś zapasy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz