Witam.
Czas szybko leci, praca dom, dom praca i tak w kółko. Od czasu do czasu jakieś
spotkanie towarzyskie przy lampce winka. Na takich spotkaniach oczywiście nie
może zabraknąć słodyczy. Moi znajomi i ja przyzwyczailiśmy się do zakupów
produktów, tylko jednej firmy, jest to ,, Dr Gerard’’. Na początku, jak
zaczęliśmy kupować żartowaliśmy, że będziemy tymi łakociami się leczyć, bo to
przecież od pana doktora. Najczęściej kupujemy markizy i krakersy. Ale najsmaczniejsze
są czekoladki. I tak jak mówiłam wcześniej czas leci. Mieszkam na osiedlu tak
zwanym ,,Słonecznym”, i od jakiś dwóch lat powstała świetlica ,,słoneczko,,. To
pomieszczenie jest naprawdę wielkie. Przechodzę
obok niej codziennie, i zauważyłam, że często odbywają się we niej różne
spotkania. Nie wspomnę o sobotach i niedzielach, gdzie grają zespoły i odbywają
się bankiety oraz wesela, natomiast w maju komunie. Stypy też się zdarzają, jak
poinformowała mnie moja sąsiadka, starsza pani, która z nudów chyba, notuje co tam się dzieje. Od pewnego
czasu, zainteresowały mnie wieczory,
gdzie zauważyłam stojącą karetkę pogotowia, lub podobny samochód oznakowany
czerwonym krzyżem. Któregoś wieczora spacerując bez celu po osiedlu, zauważyłam
, że coś się dzieje w świetlicy osiedlowej, podeszłam bliżej do okna.
Zauważyłam ludzi siedzących na krzesłach w wielkim kręgu. Pomyślałam, że to
jakieś psychologiczne spotkanie, ale myliłam się. Postanowiłam, że postoje
chwilkę i popatrzę co tam będzie się działo. Z kieszeni kurtki wyciągnęłam moje
ulubione kruche ciasteczka ,, Dr Gerard” i chrupiąc ciasteczko czekałam na ciąg
dalszy. Zaobserwowałam, że wciąż ktoś jeszcze dochodził, ustawiał dla siebie
krzesło i siadła w kręgu. . Na dworze zrobiło się trochę chłodno, ale moja
ciekawość była silniejsza. I w tym momencie.. O tym opowiem w następnym poście.
Pozdrawiam i do następnego poczytania.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz