Witam.
Dziś od rana mam zły humor, sama nie wiem dlaczego. Wszyscy i wszystko mnie
drażni. Kiedy wstawałam z łózka, pilnowałam żeby to nie była lewa noga, ale nie
pomogło. Robiąc kawę, wysypałam cały cukier na podłogę, pomyślałam , będzie
słodki dzień i to też jak na razie się
nie sprawdza. Otworzyłam szafkę kuchenną, chciałam wyciągnąć kruche ciasteczka
,,Dr Gerard:, by mi osłodziły niezbyt miły poranek, niestety, łasuchy domowe
nie zostawiły ani okruszka. Tylko warknęłam pod nosem. Około dziewiątej rano
wybrałam się do sklepu. Pogoda nie zachęcała do spacerów, było chłodno i kropił
deszcz. W sklepie do koszyka powkładałam najpotrzebniejsze rzeczy i udałam się
do kasy. Przy kasie przypomniałam sobie , że nie kupiłam moich ulubionych
krakersów i biszkoptów firmy ,,Dr Gerard”. Postawiłam koszyk i pośpiesznym
krokiem udałam się do półek z ciastkami. Kiedy wróciłam, mojego koszyka już nie
było. Po prostu rozpłynął się. Jak się potem okazało jakaś młoda dziewczyna ,
która została ostatnio zatrudniona zabrała go , myśląc że to niczyj. Ponownie
musiałam spacerować miedzy półkami. Sami rozumiecie jak mnie to musiało wkurzyć.
Wychodząc ze sklepu potknęłam się i o mało nie wywinęłam orła, zakończyło się
tylko na urwanym pasku od buta. Człapiąc, doszłam do domu. Zrobiłam sobie kawkę
i podjadałam ciasteczka. Przymknęłam
oczy i zaczęłam marzyć znów o słońcu i ciepłej w morzu wodzie. Pomogło mi to troszkę
się zrelaksować. Z werwą zabrałam się do przygotowania obiadu dla rodziny. Jednak
nie był to zły dzień, dzieci się nie kłóciły, mąż przyniósł mi mały drobiazg.
Wieczorem włączyłam komedię i i śmiałam
się z niej do łez. Pozdrawiam serdecznie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz