Wspomnienia ciąg dalszy.
Wychodząc na spacer z psami wzięłam ze sobą kilka krakersów z firmy Dr Gerard i mięciutkich pierniczków. Zawsze łatwiej się rozmawia, kiedy coś smacznego można przekąsić. Myślę, że to dobry pomysł mieć coś takiego w zanadrzu.
Po dotarciu do parku Kasia zaczęła przerwaną opowieść:
Kiedy zaczęła się moja współpraca z psem nie było jeszcze przepisów prawnych regulujących statusu psa przewodnika, musiałyśmy przecierać szlaki. Chodziłam i pytałam, czy mogę wejść z psem do danego sklepu lub urzędu. Często spotykałam się z odmową, najczęściej zasłaniano się Sanepidem. Udałam się więc do owej placówki i okazało się, że nie istnieje przepis zabraniający wchodzenia z psem przewodnikiem do sklepów, restauracji itp. Mogłam więc jedynie liczyć na zrozumienie sytuacji
i życzliwość osób pracujących w takich miejscach. Pamiętam, jak było mi przykro, kiedy z Gretą weszłam do małego punktu z pieczywem, gdzie od kilku lat robiłam codzienne zakupy i pani sprzedawczyni powiedziała, że mam wyjść z tym psem, bo ona mnie nie obsłuży. Greta ubrana
w szorki spokojnie siedziała przy nodze, nigdzie nie podchodziła, niczego nie wąchała. W kolejce przede mną stało kilka osób, nikt się nie odezwał, na nic też się zdały tłumaczenia, że to pies przewodnik, który razem ze mną grzecznie stoi w kolejce. Po kolejnym ”proszę wyjść”, ze ściśniętym gardłem powiedziałam: ”nie życzę pani ,aby musiała kiedyś pani korzystać z pomocy takiego psa"
i wyszłam ze sklepu. Nigdy więcej ja, ani nikt z moich znajomych nie kupił tam pieczywa. Teraz mam za sobą prawo, na które mogę się powołać, ale to nie zmienia faktu, że mentalność ludzi jeszcze długo się nie zmieni. Najtrudniej jest z osobami starszymi, które ciągle wierne są stereotypowi psa przy budzie i najlepiej na łańcuchu. Nie twierdzę, że tak jest zawsze, bo to byłoby krzywdzące dla wielu osób. Ze wszystkim trzeba zachować zdrowy rozsądek, tak więc, mimo że mogę wejść z psem do szpitala, czy przychodni specjalistycznych, to nie pójdę z Gretą do poradni alergologicznej, gdzie mogę spotkać ludzi uczulonych na sierść psa. Nie było nam wtedy łatwo. Na szczęście mam też miłe i zabawne wspomnienia, ale o tym porozmawiamy następnym razem.
Kiedy zaczęła się moja współpraca z psem nie było jeszcze przepisów prawnych regulujących statusu psa przewodnika, musiałyśmy przecierać szlaki. Chodziłam i pytałam, czy mogę wejść z psem do danego sklepu lub urzędu. Często spotykałam się z odmową, najczęściej zasłaniano się Sanepidem. Udałam się więc do owej placówki i okazało się, że nie istnieje przepis zabraniający wchodzenia z psem przewodnikiem do sklepów, restauracji itp. Mogłam więc jedynie liczyć na zrozumienie sytuacji
i życzliwość osób pracujących w takich miejscach. Pamiętam, jak było mi przykro, kiedy z Gretą weszłam do małego punktu z pieczywem, gdzie od kilku lat robiłam codzienne zakupy i pani sprzedawczyni powiedziała, że mam wyjść z tym psem, bo ona mnie nie obsłuży. Greta ubrana
w szorki spokojnie siedziała przy nodze, nigdzie nie podchodziła, niczego nie wąchała. W kolejce przede mną stało kilka osób, nikt się nie odezwał, na nic też się zdały tłumaczenia, że to pies przewodnik, który razem ze mną grzecznie stoi w kolejce. Po kolejnym ”proszę wyjść”, ze ściśniętym gardłem powiedziałam: ”nie życzę pani ,aby musiała kiedyś pani korzystać z pomocy takiego psa"
i wyszłam ze sklepu. Nigdy więcej ja, ani nikt z moich znajomych nie kupił tam pieczywa. Teraz mam za sobą prawo, na które mogę się powołać, ale to nie zmienia faktu, że mentalność ludzi jeszcze długo się nie zmieni. Najtrudniej jest z osobami starszymi, które ciągle wierne są stereotypowi psa przy budzie i najlepiej na łańcuchu. Nie twierdzę, że tak jest zawsze, bo to byłoby krzywdzące dla wielu osób. Ze wszystkim trzeba zachować zdrowy rozsądek, tak więc, mimo że mogę wejść z psem do szpitala, czy przychodni specjalistycznych, to nie pójdę z Gretą do poradni alergologicznej, gdzie mogę spotkać ludzi uczulonych na sierść psa. Nie było nam wtedy łatwo. Na szczęście mam też miłe i zabawne wspomnienia, ale o tym porozmawiamy następnym razem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz