Pogoda w pierwszych dniach turnusu nie napawała optymizmem o
tyle smutne, że zaplanowany rejs Galeonem tzw. statkiem pirackim odkładał się w
czasie.
Pan Animator w oczekiwaniu na spokojne morze zorganizował wycieczkę
do bunkrów, powojennych budowli umiejscowionych na linii brzegowej w Ustce.
Z przykrością muszę przyznać, iż w godzinach wyjścia na
wycieczkę miałem zaplanowane zabiegi i to było dla mnie priorytetem.
Dwa dni później pogoda poprawiła się na tyle, że można było
wypływać w morze.
Po obiedzie grupą chętnych ruszyliśmy nad morze do portu,
skąd wypływał Galeon.
Idąc spacerkiem na przystań, po drodze przechodziliśmy koło
marketu i grzechem byłoby nie wstąpić choćby tylko po słodkości, aby móc
pochrupać w czasie rejsu.
Będąc w sklepie grupką osób mieliśmy dylemat co kupić, po
wnikliwej analizie wybór padł na pełnoziarniste ciastka zbożowe WIT’AM w trzech
smakach firmy Dr Gerard.
Najbardziej odpowiednie w trakcie spaceru i dobraliśmy
jeszcze KRAKERSY dla odmiany.
Spod sklepu ruszyliśmy równym krokiem w kierunku przystani,
ale na miejscu okazało się, iż statek jeszcze na pełnym morzu.
Więc wolny czas wykorzystaliśmy na sesję zdjęciową. Nie
jedliśmy ciastek Dr Gerarda przed wejściem na statek, przez wzgląd na efekt
choroby morskiej. Ponieważ szkoda byłoby tych słodkich pyszności.
Wypływając na pełne morze wszyscy byli spokojni, iż nie grozi
im już wspomniany efekt w trakcie kołysania i zabrali się za pałaszowanie
słodyczy które zakupili po drodze, przy rytmach szantowej muzyki. Poniekąd
płynąc Galeonem po trosze można było poczuć się Piratem, a bynajmniej wyobrazić
sobie. Po zakończonym rejsie dalej korzystaliśmy z uroków morza spacerując
wzdłuż linii brzegowej, aż do kolacji.
Dzień zakończyliśmy na wieczorku tanecznym.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz