Wymknęłam się do sklepu gdy mąż
jeszcze spał. Zależało mi by zrobić mu niespodziankę. To jego dzień – imieniny.
Na tę okazję kupiłam torcik i trochę innych łakoci. Jeśli chcesz by przyjęcie
było udane warto zaopatrzyć się w słodycze od Dr Gerarda. I tym razem
postąpiłam w myśl tej zasady. Zarówno mąż jak i nasi znajomi, których
zaprosiłam na dzisiejszą imprezę, przepadają za wyrobami cukierniczymi Dr
Gerarda. Przez pół dnia ukrywałam przed mężem, że coś organizuję. Torcik
zaniosłam na przechowanie do sąsiadki. Pryncypałki, kruche ciasteczka oraz
wafelki także ukryłam przed męża oczami. Nieświadomy, sądził że zapomniałam o
jego święcie. Niecierpliwie czekałam na przyjście gości, z którymi umówiłam się
na godzinę piętnastą. Nareszcie usłyszałam pukanie do drzwi. Celowo poprosiłam
męża aby to on otworzył. Mąż był zszokowany gdy zobaczył w drzwiach kilka osób
z kwiatami i prezentami w rękach. Sama również z dna szafki wydobyłam skrzętnie
ukrywany upominek dla solenizanta. Kiedy mąż został obdarowany ulokowaliśmy
wszystkich w pokoju gościnnym. W całym tym zamieszaniu zauważyłam zafrasowaną
minę męża. Powiedział do mnie po cichu, że zamierza wyskoczyć na chwilę do
sklepu po jakiś poczęstunek dla gości. Ledwo zdołałam go powstrzymać.
Zaskoczony był gdy wyciągnęłam nagromadzone zapasy z szafek. Po chwili
przyniosłyśmy tort z sąsiadką. Wówczas domyślił się, że ta niespodzianka to nie
zwykły zbieg okoliczności tylko moje celowe działanie. Dalsza część spotkania
przebiegła bez żadnych zakłóceń. Było bardzo sympatycznie dzięki smakołykom od Dr Gerarda. Gdy wieczorem
wszyscy goście wyszli, mąż powiedział że docenia moje starania, chociaż przez
chwilę był naprawdę zakłopotany i zestresowany sytuacją. Postanowiłam w
przyszłości nie robić więcej mężowi aż takich niespodzianek. Doszłam do wniosku,
że mogłam go chociaż trochę wtajemniczyć w moje plany by czuł się zupełnie komfortowo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz