środa, 23 września 2015

Niespodzianka

Wymknęłam się do sklepu gdy mąż jeszcze spał. Zależało mi by zrobić mu niespodziankę. To jego dzień – imieniny. Na tę okazję kupiłam torcik i trochę innych łakoci. Jeśli chcesz by przyjęcie było udane warto zaopatrzyć się w słodycze od Dr Gerarda. I tym razem postąpiłam w myśl tej zasady. Zarówno mąż jak i nasi znajomi, których zaprosiłam na dzisiejszą imprezę, przepadają za wyrobami cukierniczymi Dr Gerarda. Przez pół dnia ukrywałam przed mężem, że coś organizuję. Torcik zaniosłam na przechowanie do sąsiadki. Pryncypałki, kruche ciasteczka oraz wafelki także ukryłam przed męża oczami. Nieświadomy, sądził że zapomniałam o jego święcie. Niecierpliwie czekałam na przyjście gości, z którymi umówiłam się na godzinę piętnastą. Nareszcie usłyszałam pukanie do drzwi. Celowo poprosiłam męża aby to on otworzył. Mąż był zszokowany gdy zobaczył w drzwiach kilka osób z kwiatami i prezentami w rękach. Sama również z dna szafki wydobyłam skrzętnie ukrywany upominek dla solenizanta. Kiedy mąż został obdarowany ulokowaliśmy wszystkich w pokoju gościnnym. W całym tym zamieszaniu zauważyłam zafrasowaną minę męża. Powiedział do mnie po cichu, że zamierza wyskoczyć na chwilę do sklepu po jakiś poczęstunek dla gości. Ledwo zdołałam go powstrzymać. Zaskoczony był gdy wyciągnęłam nagromadzone zapasy z szafek. Po chwili przyniosłyśmy tort z sąsiadką. Wówczas domyślił się, że ta niespodzianka to nie zwykły zbieg okoliczności tylko moje celowe działanie. Dalsza część spotkania przebiegła bez żadnych zakłóceń. Było bardzo sympatycznie dzięki smakołykom od Dr Gerarda. Gdy wieczorem wszyscy goście wyszli, mąż powiedział że docenia moje starania, chociaż przez chwilę był naprawdę zakłopotany i zestresowany sytuacją. Postanowiłam w przyszłości nie robić więcej mężowi aż takich niespodzianek. Doszłam do wniosku, że mogłam go chociaż trochę wtajemniczyć w moje plany by czuł się zupełnie komfortowo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz