poniedziałek, 21 września 2015

Spotkanie u przyjaciółki.

Wstałam rano. Dzień zapowiadał się niezbyt ciekawy. Spojrzałam w okno, a tu leje jak z cebra.
Pomyślałam sobie, że pewnie przesiedzę cały ten dzień w domu, bo gdzie tu na taką pogodę się ruszać.
Za jakąś godzinę dzwoni do mnie moja przyjaciółka i mówi mi, że dzisiaj przyjeżdżają do niej nasi dwaj koledzy ze szkolnej ławy i, że chcą się z nami spotkać i mówi, może byś przyszła?
Nie bardzo mi się chciało wychodzić z domu, ale przecież tyle lat, żeśmy się nie widzieli, więc pomyślałam sobie, że może być całkiem fajnie i miło spędzimy ten czas wspólnie.
Idąc po drodze weszłam do sklepu, żeby może  coś kupić dobrego do kawy jakieś smaczne ciasto.
Pani ekspedientka mówi, że niestety dzisiaj nie dowieźli żadnego ciasta. Trochę mnie to zmartwiło, ale od razu zaproponowała mi, że ma bardzo dobre ciastka Dr Gerarda, które chętnie klienci kupują, jak im poleca, i że to sprawdzone smakołyki.
Długo się nie zastanawiałam. Zdecydowałam, że kupię pryncypałki, wafle, markizy i rurki.
Jeszcze raz spojrzałam na półkę i zobaczyłam ciastka kremisie, które mi się bardzo spodobały, ponieważ na każdym ciasteczku jest czekoladowy misiu. Nie zastanawiając się wcale od razu poprosiłam panią o jeszcze jedną paczkę kremisiów.  Zapukałam do drzwi przyjaciółki szybciutko przybiegła, aby mi otworzyć, więc ja od razu podałam jej siatkę ze słodyczami. Ona do mnie, że nie trzeba było, a ja jej na to, żeby wzięła, a dziękować będzie dopiero wtedy, jak spróbuje i oceni czy  pani w sklepie mówiła prawdę, że te słodkości są przepyszne.  Zrobiłyśmy kawę, a do kawy na stół położyłyśmy moje ciasteczka. Wszyscy się nimi zajadali.
Wspomnieniom i różnym opowieściom nie było końca. Smakołyki Dr Gerarda bardzo wszystkim przypadły do gustu, musiałam nawet tłumaczyć, jak na nie trafiłam
 Także teraz mogę powiedzieć, że spotkanie było bardzo udane

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz