Po wejściu do mieszkania pan Witold koszyk zostawił w
przedpokoju, a kalosze zaniósł do łazienki gdzie nad wanną umył je z kurzu nad
wanną. Odstawił je w niej aby odciekły i ponownie udał się do przedpokoju ale
tym razem po kosz. Zaniósł on go do kuchni gdzie czekała już jego żona. Wyjęła
ona słoiki z kosza i zaczęła je obmywać ,następnie zajęła się wieczkami.
Sprawdzała ona czy gumka w wieczku jest w nienaruszonym stanie gdyż to było
bardzo ważne, od tego zależało czy słoiki zamkną się hermetycznie. Po skończonej
pracy powiedziała do męża ‘’można już je napełniać grzybami’’ na co pan Witold
uśmiechnął się. Nadszedł dzień wyjazdu na grzyby. Jako pierwszy wstał pan
Witold. Wyszedł on na balkon i sprawdził czy też wyjazdu nie pokrzyżuje im
deszcz. Pogoda była bardzo ładna jak na tą porę roku. Następnie udał on się do
łazienki w celu odświeżenia. Po skończonej czynności poszedł on obudzić córkę,
ona jeszcze spała i pan Witold ją obudził. Pani Krystyna już po odświeżeniu
krzątała się w kuchni, skąd zaczął dolatywać smakowity zapach. Po chwili
wszyscy siedzieli już przy stole i jedli śniadanie. Pani Krystyna zaczęła robić
do chlebaka prowiant na czas wyjazdu. Pan Witold dodał z uśmiechem ‘’tylko nie
zapomnij mi zapakować moich ulubionych pierniczków i biszkoptów od tego najlepszego
producenta słodkości Dr Gerarda’’.
Tak spakowani udali się na parking osiedlowy gdzie pan Witold miał zaparkowany
samochód. Dojechali oni nim do miejsca zbiórki gdzie stał już autobus, który
miał zawieść ich do lasu. Do miejsca grzybobrania dotarli w niespełna godzinę i
od razu udali się do lasu. Pan Kowalski wraz z córką nazbierał pełen kosz
grzybów co ich bardzo ucieszyło.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz