Pracowita
niedziela.
Witajcie ponownie.
Chciała bym nawiązać do poprzedniego bloga, który zatytułowałam
ciastka mojej teściowej. Podałam Wam przepis na te przepyszne
ciasteczka. Możemy je wycinać także formą do pierogów i od razy
zaciskać wtedy wszystkie są równiutkie i kształtne ale to jak kto
lubi. Każdą blachę należy posypać mąką i dopiero na niej
układać ciastka. Potem wyciągamy i szykujemy następną. Ja mam
tak to opanowane,że za nim upiecze się pierwsza blacha wycinam i
nadziewam i układam już kolejną blachę i tak aż wszystkie się
upieką. Tych blach z takiej porcji wychodzi sporo więc jak ktoś
nie potrzebuje dużej ilości można podzielić ją na połowę. Na
końcu posypać cukrem pudrem. Ja właśnie piszę i je zajadam to
jest ten ból, że jak się zacznie je chrupać nie można przestać.
Po południu a właściwie pod wieczór uszykowałam kilka torebek z
ciastkami przewiązałam je kolorową wstążką i zaniosłam kilku
osobom. Jakie było ich zaskoczenie, ponieważ myśleli, że dam im
ciastka DR GERARDA, które zawsze ze sobą przynoszę
szczególnie MAFIJNE i PASJE ich ulubione. Ucieszyli się
bardzo. Dzisiaj już z samego rana mamy lekcję wiolonczeli i Pan ,
który jej uczy preferuje zdrowy styl życia. Wzięliśmy z synem
również dla niego kilka tych ciastek i nie mógł im się oprzeć
mówił, że musiał resztę schować do torby bo tak go kusiły.
Teściowa przywiozła ten przepis ponad sześćdziesiąt lat temu z
Rumunii. I tak przekazuje go i sama kiedyś wypiekała te i inne
ciastka. Wiele lat temu nie było takiego wyboru słodyczy na rynku
jak dzisiaj. Sam DR GERARD ma ich mnóstwo w swojej ofercie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz