wtorek, 22 września 2015

Wycieczka do ZOO.

Ostatni dzień lata, pogoda przepiękna, więc postanowiliśmy całą rodzinką pojechać do ZOO.
Wcześniej nie mówiliśmy dzieciakom nic, że mamy taki pomysł, bo przecież nie mogliby się doczekać, kiedy i kiedy, i tak na okrągło by było.
Nasi chłopcy uwielbiają zwierzęta. W domu mają ukochanego psa, z którym to mogą robić wszystko, bawić się, spacerować, biegać oczywiście wiedzą, że nie wolno mu dokuczać, bo ciągle im tłumaczę, że jego to też może boleć, jak i ciebie.
Wyjechaliśmy z samego rana około godziny ósmej, bo do najbliższego ZOO mamy przeszło 60 km.
Po drodze zatrzymaliśmy się przy sklepie spożywczym, bo chłopcom zachciało się pić, więc weszłam do sklepu, aby im coś kupić. Wzięliśmy wodę mineralną i soczki dla dzieci. Ja natomiast na półce wypatrzyłam ciastka firmy Dr Gerard. Przypomniałam sobie, że takie same  ciastka jadłam u znajomych i wiem, że były bardzo smaczne.
Poprosiłam panią sprzedawczynie, aby nam podała kremisie, mafijne, pryncypałki i krakersy.
Już chciałam płacić, a mąż mówi mi. Popatrz tam na półce są ciastka  zwierzaki Dr Gerarda, a my przecież jedziemy do ZOO, więc kup je też na pewno  chłopcom się spodobają.
I miał rację.   Oglądając różne zwierzęta szukaliśmy podobieństwa zwierząt z klatek ze zwierzakami z ciastek. Najbardziej podobały im się małpki, ale w ciastkach nie znaleźli podobizny małpki.
Wycieczka była wspaniała. Dzieci poznały różne gatunki zwierząt, których na co dzień przecież nie widzą, a myśmy z nimi spędzili naprawdę wspaniały dzień. Przyrzekliśmy sobie wspólnie, że niedługo znowu przyjedziemy do ZOO i znowu będziemy oglądać różne zwierzęta.



 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz