Wspomnienia dotyczące Grety
Umówiłyśmy się z panią Kasią na kawę w najbliższą niedzielę. Oczywiście Greta również została zaproszona. Mam nadzieję, że ten mój łobuz Frodo zachowa się przyzwoicie i nie będzie atakował Grety. Przygotowałam śmietankowiec na spodzie z biszkoptów, kupiłam Pryncypałki z firmy Dr Gerard i z niecierpliwością czekałam na gości. Nareszcie są. Siedząc wygodnie, przy zastawionym stole, poprosiłam panią Katarzynę, aby podzieliła się ze mną wspomnieniami o suni. Jak to było, skąd się wzięła Greta, co potrafi itd. Z uśmiechem odpowiedziała, dlaczego nie.. Ich historia zaczyna się tak:
Jak zapewne wiesz mój pies przewodnik wraz ze mną po zdaniu egzaminów z bezpiecznego poruszania się mógł nareszcie ze mną pojechać do domu. Zarówno szkolenie, jak i egzamin odbywały się w Pile, tak więc jedynym łącznikiem z życiem, które znała Greta, byłam ja. Pies nie odstępował mnie na krok, wszędzie gotowa służyć mi pomocą. W mieszkaniu schodziła mi z drogi, a kiedy siadaliśmy do stołu, by zjeść posiłek, pies wracał na swoje miejsce. Nie było mowy o „żebraniu” przy stole. Również kiedy szykowałam jedzenie w kuchni, pies leżał spokojnie z boku nie przeszkadzając mi w pracy. Podczas krojenia, np. warzyw czy mięsa, czasem kawałek spadał mi na podłogę. Wówczas pies czekał na komendę, pozwolenie, że może wziąć sobie np. kawałek kiełbaski. Greta nie sięgała również jedzenia pozostawionego na stole lub szafce. Jej porcja karmy i woda były zawsze w misce. Wychodziłyśmy razem na spacery, prowadziła mnie do pracy. Pokazywała wolną, czystą ławkę w parku, kiedy chciałam usiąść. Podczas deszczowych dni omijała kałuże, a przy tym niemiłosiernie chlapała hihihi. W takiej sytuacji obie byłyśmy brudne od błota. Musiałam w pracy przebrać się w suche czyste ubranie. Greta natomiast zawsze była wycierana do sucha, a jej szorki musiały być dokładnie umyte. No, ale teraz czas zrobić przerwę, a ja więcej opowiem ci na spacerze z psami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz